Zdaniem redakcji – jaka jest najlepsza gra minionej dekady?

Jesteśmy redaktorami tego serwisu, a co za tym idzie, jesteśmy także ludźmi. Uznałem, że miło będzie, jeśli poznacie nas nieco lepiej, dlatego postanowiłem rozpocząć serię, dzięki której poznacie lepiej nasze osobowości i preferencje. W tym tygodniu zadałem każdemu z członków redakcji pytanie o najlepszą ich zdaniem grę minionej dekady. Jeśli chcecie poznać ich zdanie, czytajcie dalej.

Szymon “Szogun” Rogowski:

Pytasz mnie o grę dekady? Miałbym co najmniej kilka tytułów, z których każdy czymś się wyróżnia. Rozumiem jednak, że muszę postawić na jeden z nich. Mój wybór pada na trylogię Mass Effect, którą traktuję jako jedną grę. Przede wszystkim kupiła mnie fenomenalnie opowiedziana historia z wyborami, które wpływały na przebieg mojej rozgrywki. Do tego dochodzi doskonała muzyka, która do dzisiaj towarzyszy mi przy lotach w Elite Dangerous. Ludzie często wskazują zakończenie serii jako wielki minus. Mój komandor przez całą swoją historię szedł z jednym celem w sercu i ten cel wykonał.

Wielokrotnie przechodziłem pierwsze dwie części trylogii, ale ostatnią ukończyłem tylko raz. Historia Sheparda została dla mnie zakończona i nie potrzebuję deja vu. Seria Mass Effect jest zdecydowanie tematem, na który mógłbym rozmawiać godzinami, ale dałeś mi limit słów, w którym muszę się zmieścić. Podsumowując zatem, dla mnie grą dekady (a nawet arcydziełem branży) jest trylogia Mass Effect. Drogie BioWare, bardzo was proszę o remaster, ale bez kombinacji ❤.

Czarek Mański:

Na usta ciśnie mi Overwatch, ale ten najlepszą grą minionej dekady nie jest, w mojej opinii. Tytuł ten ma spore szanse na to, żeby za kilkanaście lat mało kto o nim pamiętał, jeśli będzie rozwijany tak jak teraz. Za to śmiało tytułem najlepszej gry minionej dekady mogę obdarzyć Grand Theft Auto V. Tytuł ten zaliczył trzy debiuty, początkowo na konsolach siódmej generacji, następnie na Playstation 4 i Xboksie One, a finalnie trafił również na pecety. Za każdym razem debiut ten był szalenie udany, przynosząc ekipie Rockstar Games milionowe zyski, a graczom sporo radości. Dużą część sukcesu gra zawdzięcza świetnej fabule, która jakością nie tylko dorównuje, ale i także przebija sporą część filmów akcji.

Jeszcze większy powód do świętowania przynosi twórcom moduł sieciowy gry, który codziennie oblegany jest przez tysiące graczy spragnionych beztroskiej zabawy w Los Santos. Gra swoją popularność zawdzięcza świetnemu marketingowi, licznym kontrowersjom oraz po prostu dzięki samej jakości gry. Piątą część Grand Theft Auto przeszedłem cztery razy, za każdym razem będąc pod wrażeniem tego, jak wielki i żywy świat udało się wykreować twórcom i jak wielkie było przywiązanie do nawet najmniejszych detali. Gra fenomen, pewnie długo jeszcze czegoś takiego w branży nie będzie.

Mateusz “Hades” Brzeziński:

Jeśli interesują Cię najlepsze gry z ubiegłej dekady, to moim zdaniem nie sposób nie wspomnieć chociaż trochę o tej jakże dopieszczonej grze Nintendo w bajkowym klimacie. Chodzi tu o fenomenalną grę The Legend Of Zelda: Breath of the Wild. Gwoli ścisłości, graczowi przyjdzie grać Linkiem, który podróżuje po królestwie Hyrule, które upadło 100 lat temu. Nasz protagonista musi się dowiedzieć, jak doszło do tak dotkliwego nieszczęścia. Mimo że jest to któraś już odsłona serii gier o Linku, nawet nowy gracz, niemający styczności z tą serią, bez problemu się w niej odnajdzie. Całe połączenie elementów tej serii wypada bardzo urzekająco, nawet dla mnie, niedzielnego gracza.

Graczowi w grze przyjdzie eksplorować zróżnicowane lokacje, rozwijać postać oraz zmagać się z różnymi elementami survivalowymi. Nintendo przyłożyło się do takich elementów rozgrywki, i to czuć. Gracz może przemierzać otwarty świat we wszystkich możliwych kierunkach – to on wybiera, gdzie i kiedy chce się udać. Gdy chcemy wybrać się do nowego regionu, to musimy liczyć się z utrudnieniami eksploracji; Albowiem każdy region ma szereg nowych przeciwników, inne ukształtowanie terenu i inne warunki pogodowe.

Wątek fabularny sam w sobie nie zajmuje dużo czasu, najdłużej będziemy odkrywać sam świat. The Legend of Zelda: Breath of the Wild jest naprawdę świeżym podejściem do sandboksu. A ja, jako iż uwielbiam tego typu gry, to zakochałem się w niej od pierwszego uruchomienia. Przejście całej gry oscyluje w granicach od 50 do aż 100 godzin; co mówi samo za siebie o skali tej gry. Wolny czas przy tej sztandarowej produkcji Nintendo można spędzać na multum sposobów. Zadbano tutaj o wiele detali, które możemy odkryć od razu lub po 40 godzinach gry. Produkcja nie prowadzi za rączkę – my sami musimy odnaleźć się w tym upadłym królestwie. To jedna z najbardziej rozbudowanych i przełomowych gier Nintendo, którą w moim odczuciu powinien zagrać każdy, bo jest to wyjątkowe przeżycie.

Szymon Buda:

Moim zdaniem grą dekady należy nazwać… League of Legends. Gra od Riot Games, podbiła w krótkim czasie cały świat. Co prawda kopiowała elementy znane z Doty, ale to LOL rozpowszechnił gatunek MOBA wśród graczy, szczególnie swoim modelem F2P. Poprzez cykliczne aktualizacje gra przeszła długą drogę do stanu, w którym aktualnie się znajduje. W okresie 10 lat, które gra ma na karku dodała SPORO dobrych rzeczy. Jako osoba, która grała w Lola praktycznie od samego wyjścia gry na rynek, muszę stwierdzić, że to już nie jest ta sama gra co 10 lat temu.

Żadna inna gra nie rozwinęła w takim stopniu sceny esportowej i nie bez przyczyny to League of Legends jest tą grą, w której gra się o największe kwoty na turniejach esportowych. Dlaczego uznaję tą grę jako tę największą, najbardziej znaczącą w minionej dekadzie. Właśnie poprzez wkład w branżę gier online (mój ulubiony gatunek) oraz wspomniany wcześniej rozwój ogólnoświatowej sceny esportu. Aktualnie w Lola gram sporadycznie, ale zawsze jest to miły powrót, by móc obserwować rozwój gry, a ten idzie w naprawdę dobrą stronę.

Stanisław Gerle:

Najlepsza gra minionej dekady? The Legend of Zelda: Breath of the Wild. To oczywiste, to także prawdopodobnie najlepsza gra, jaka kiedykolwiek powstała. I mój osobisty numer 2 wszechczasów. W tej produkcji wszystko jest idealne, od przepięknej fabuły, wybitnej muzyki aż po niezwykłą oprawę graficzną i doskonały świat przedstawiony. To jeden z raptem kilku tytułów w historii, które w zasadzie są pozbawione wad. To rzecz doprowadzona do absolutnej perfekcji i dostarcza przy tym rozrywki jak żadna inna gra minionej dekady. Oczywiście to Zelda, więc pecetowcy czy miłośnicy innych konsol niż tych od Nintendo… nie pograją. Wystarczy, że powiem, że tylko dla tej gry warto kupić Switcha. I tak jest, najlepiej wydane pieniądze.

Ta gra to nie tylko idealny przykład rzeczy doskonałej, ale to także dzieło sztuki. Dzieło sztuki totalnej i bezkompromisowej oraz jedna z najlepiej sprzedających się gier w historii. To Zelda przeniesiona do XXI wieku z wielkim sukcesem, postawiła na otwarty świat, rozbudowany tryb fabularny, pełen dubbing w grze (Link oczywiście cichy jak zawsze) i chłopaki z Nintendo zasłużyli na dożywotnią sławę. To jedna z najlepiej ocenionych gier wszechczasów, przez wielu uważana właśnie za numer 1. Jak najbardziej zasłużenie. Ciężko mi dopuścić do myślenia, że ktoś może wybrać inny tytuł nuż ten, z drugiej strony – wielu jeszcze nie ma i mieć Nintendo Switch (lub Wii U) nie będzie. I to straszliwa szkoda. Bo warto, jak już wspomniałem, kupić konsolę dla samej gry. Amen.

Doctroll:

Długo myślałem nad takim tytułem. W końcu dużo gier ograłem. Taka jedna gra, która mnie najmocniej do siebie przyciągnęła i chyba najmocniej lubię, to Metro: Last Light. Moskwa roku 2034 po wojnie nuklearnej. Artem, młody chłopak, dostaje misję: zabić ostatniego mutanta z gatunku Czarnych. Niestety, misja kończy się początkowym niepowodzeniem, co prowadzi nas przez wielkie tereny Moskwy. Powalczymy z faszystami, z komunistami i z wielkimi krewetkami, powoli odkrywając, że zmienił się gatunek, który króluje.

Last Light ma ciekawy pomysł na kwestię moralności, która odgrywa w produkcji ważną rolę. Zależy ona od wielu zdarzeń i czynników. Na nią ma wpływ nawet nasz styl walki i poruszanie się po okolicy. Zależnie od niej, mamy inne zakończenie gry i kilka zdarzeń. Mamy również ciekawy wachlarz broni, który pokazuje, jak bardzo postapokalipsa wyostrza kreatywność i ludzką chęć przeżycia. Od przerobionego rewolweru, po karabin, który strzela strzałami. Warto podejść do tej gry tak po prostu, choćby dla ciekawej, dość ciężkiej fabuły. Najlepiej w wersji Redux, która dodaje nowe, cięższe tryby gry oraz kilka małych epizodów do gry.

I takie są właśnie nasze wybory na najlepszą grę minionej dekady – jeśli jednak macie inne zdanie, które chcecie wyrazić, bądź chcecie zaproponować pytanie na kolejny tydzień, zapraszamy do komentowania!