Wiedźmin. 2 sezon nie popełni tego błędu – Showrunnerka zapowiada zmiany

Wiedźmin od Netflixa zdobył naprawdę dużą rzeszę zwolenników jak i przeciwników na całym świecie i okazał się być hitem oglądalnościowym. Wielu widzów bardzo narzekało na zamieszanie z liniami czasowymi ponieważ to najbardziej irytowało. Lauren Hissrich, showrunnerka zapowiada zmienić to w następnym sezonie.

W grudniu 2019 roku po premierze Wiedźmina w internecie pojawiły się pierwsze opinie dotyczące gubienia się w 3 różnych liniach czasowych. Showrunnerka w wypowiedziach mówi, że ucząc się na własnych błędach, sprawi, że następne odcinki będą łatwiejsze w odbiorze. Tym samym Wiedźmin na się stać bardziej zrozumiały.

Niestety zagubienie widzów w wiedźminowym czasie było aż tak duże, że Netflix pokusił się o sporządzenie grafiki ilustrującej poukładane czasowo wydarzenia serialu. Grafika ta miała uporządkować widzowi w głowie wydarzenia. Jednakże pomimo fali zmieszania u fanów Hissrich broni tej decyzji kreatywnej tłumacząc:

Oczywiście, oś czasu była jedną z najbardziej kontrowersyjnych rzeczy w 1. sezonie. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak duża. Ale to ciągle coś, za czym obstaję, jeśli chodzi o opowiadanie historii – dodaje. Nie dałoby się inaczej przedstawić każdego z bohaterów osobno, bo ich wątki toczą się w różnym czasie.

Lauren Hissrich

Natomiast w drugim sezonie, który zadebiutuje na końcu 2021 roku, taki zabieg już będzie zbędny. Geralt, Yennefer i Ciri się spotkali, więc będą funkcjonować w jednej osi czasowej.

Zmiana stylu narracji Wiedźmina

Świetne jest w tym to, że drogi bohaterów mogą się przecinać. Dlatego w 2. sezonie zobaczymy wszystkie postaci żyjące w tej samej osi czasu. To pozwala nam na zabawy czasem na inne sposoby. Mamy flashbacki, migawki z przyszłości, właściwie to integrujemy czas w kompletnie nowy sposób, na który nie mogliśmy sobie pozwolić w sezonie pierwszym – dodaje Lauren.

Oczywiście – wydarzenia z przeszłości będą miały miejsce, lecz przedstawiane będą jako fleshbacki czy też migawki

Jak łatwo sobie wyobrazić, jeśli działalibyśmy w trzech osiach czasu, jak miało to miejsce w pierwszym sezonie, a następnie zastosowalibyśmy retrospekcje i skoki w przyszłość, bylibyśmy w czterech lub pięciu albo sześciu liniach czasowych. Nawet dla mnie to za dużo. Dlatego sądzę, że teraz widzom będzie łatwiej śledzić i zrozumieć historię, zwłaszcza tym, którzy dopiero dołączyli do oglądania. Ale ciągle będzie sporo fajnych wyzwań z osią czasu – dodaje showrunnerka.

Prace na planie będą wznowione dopiero 3 sierpnia. Niestety wszyscy będą musieli przestrzegać wtedy obostrzeń sanitarnych takich jak to, że aktorzy częściowo przejmą rolę kostiumologów i charakteryzatorów i sami będą musieli wcielać się w postacie.