Tools Up! – recenzja budowlanego Overcooked

Stosunkowo niewiele jest na rynku gier, które od podstaw projektowano z myślą o kanapowej kooperacji. Dlatego oglądając Tools Up! na steamowej stronie gry od razu ucieszyłem się. Tytuł w założeniach podobny do Overcooked, przy którym bawiłem się świetnie. Czy wyszło równie dobrze jak wyglądało na pierwszy rzut oka? Przekonacie się tego, czytając dalszą część recenzji.

Tools Up! typowa plansza

W tej produkcji nie wcielamy się w kucharza, ale w renowatora wnętrz, którego zadaniem będzie przywrócić mieszkaniom dawny blask. W tym celu będziemy odrywać tapety ze ścian, nakładać farbę, zmieniać panele podłogowe i inne rzeczy, które nadają się do renowacji. Oczywiście sam remont nie wystarczy, żeby uzyskać największą liczbę punktów. Musimy po sobie posprzątać, wynosząc z domu gruz, puszki farby, i inne śmieci. A wszystko to po to, aby móc dostać się do kolejnych etapów. Gra posiada przyjemną, stylizowaną oprawę graficzną, utrzymaną w miłej dla oka pastelowej palecie barw. Udźwiękowienie również jest w porządku. Dużą robotę robi fakt, że wraz ze zbliżającym się końcem czasu, muzyka przyspiesza.

Mamy do wyboru dwa tryby gry. Kampanię, gdzie po kolei będziemy musieli ukończyć każdą z plansz. I tryb imprezowy, w którym staramy się uzyskać jak najlepsze wyniki w etapach z kampanii. W kwestii zawartości twórcy spisali się nieźle, dostarczając 30 różnych mieszkań do renowacji oraz nowych bohaterów do odblokowania, których kolorystykę możemy zmieniać.

Przyjemne wyzwanie dla całej drużyny

Sama gra, mimo że jest na początku chaotyczna, z czasem staje się niezwykle satysfakcjonująca. Chodzenie między puszkami farby, wywalanie zbędnych śmieci, to wszystko zajmuje sporo czasu, przez co w pojedynkę ledwie co można się wyrobić w pierwszych etapach. Polecam więc znaleźć sobie kogoś do wspólnej gry, bo tak będzie wam znacznie łatwiej. Wystarczy wtedy podzielić się obowiązkami i gra stanowi nieco mniejsze wyzwanie, a jeszcze większą frajdę. A jeśli wasi znajomi mieszkają zbyt daleko od was, to tutaj z pomocą przychodzi Steam Remote Play Together.

Nie rozumiem jednak niektórych decyzji twórców. Przykładowo, gra nie pozwala graczowi pierwszemu na sterowanie padem (w pecetowej wersji gry). Nawet jeśli mamy podłączone trzy kontrolery, gra i tak przypisze graczowi numer 1 sterowanie klawiaturą. Jest to bezsens, który psuł mi radość z gry, gdy chciałem w nią pograć samemu. Uważam również że poziom trudności powinien być skalowany. Gdy gramy w pojedynkę momentami jest zbyt ciężko, za to grając w czwórkę, jest wręcz za łatwo.

Poza tymi drobnostkami gra jest naprawdę dobrą propozycją na spotkania ze znajomymi, gdzie mamy ochotę razem pograć w coś na jednym ekranie. W roli gry imprezowej sprawdza się świetnie i właśnie jako taką ją polecam – samemu nieco to traci sens. Mam nadzieję, że w przyszłości Tools Up! doczeka się sequela, tak jak zrobił to Overcooked.