To wiem na pewno – smutny serial o smutnych ludziach

Seriale, jeśli chodzi o nastrajanie widza różnymi emocjami możemy podzielić na dwa typy; Pozytywne – po obejrzeniu danej produkcji mamy dobry nastrój. Drugą stroną medalu natomiast, są negatywne – napełniają widza smutkiem i powodują, że jest zdołowany. “To wiem na pewno” zalicza się ewidentnie do tej drugiej kategorii i robi to tak dołująco, że aż dobrze.

Gdy zaczniemy oglądać “To wiem na pewno” dojdziemy do wniosku, że los skazuje, protagonistów – Thomasa i Dominicka na wieczne cierpienie. Dramat i udręka idealnie określają ich całe życie, jakby wpływ na nie miało jakieś fatum. Mimo, że bohaterowie doznają miłych chwil, to i tak na końcu one kończą się dramatem. Także więc, czy taki materiał nadaje się na ekranizacje w postaci serialu? Bez problemu się nadaje, ale nie powinna być bingewatchowana przez widzów – inaczej nabawią się głębokiego zdołowania.

“To wiem na pewno” to sześcioodcinkowa ekranizacja powieści Wally’ego Lamba o tym samym tytule. Reżyserią, zaś zajął się Derek Cianfrance doświadczony w robieniu łzawych dramatów robiąc wcześniej Blue Valentine. Widzowie nieprzygotowani na tą emocjonalną jazdę bez trzymanki mogą bezproblemowo odpaść po pierwszym odcinku przez ciężki ton produkcji, który wielu widzom oczekującym czegoś lekkiego może nie podpaść. Zważywszy oczywiście na sytuacje, w której się wszyscy znajdujemy.

Jeśli natomiast serial po pierwszym odcinku wam przypadnie do gustu, to nie będziecie tego żałować. “To wiem na pewno” to pewny siebie, samoświadomy dramat obyczajowy, który oprócz pokazywania cierpienia innej osoby, rozważa życie człowieka i jego naturę. W dalszych odcinkach przeprowadza oglądającego przez trudny okres analizy psychologicznej, która skłania do wielu refleksji, będąc przy tym bardzo satysfakcjonującym.

Wszystko to doprawiają świetne kadry i ruchy kamery, które potęgują emocje ze scen i oczywiście wybitne aktorstwo. Aspektem wyróżniającym ten serial spośród innych jest Mark Ruffalo wcielający się w dwóch braci bliźniaków mieszkających w Connecticut. Całą historię widzimy z punktu zdrowego Dominicka, będącym również narratorem całej opowieści, który zmaga się z chorym psychicznie bratem. Thomas – bo to o nim mowa, cierpi na schizofrenię paranoidalną. Poznajemy ich w bardzo trudnym momencie życie. Większość akcji rozgrywa się w 1990, czasem cofając się do wcześniejszych lat życia braci.

Dramatyczne opowiedzenie historii rodziny

Historię przedstawia nam się w sposób dwuwątkowy. Z jednej strony prezentowane nam są sytuacje z 1990 roku, gdzie Dominick walczy o swojego brata bliźniaka, który w wyniku pewnych sytuacji, ze specjalistycznego ośrodka psychiatrycznego zostaje przewieziony do swoistego więzienia. Warto dodać, że ta zmiana drastycznie wpływa na funkcjonowanie Thomasa. Z drugiej strony natomiast, próbuje nam się wytłumaczyć w jaki to sposób los sprowadził ich ze spokojnego życia do tej udręki.

Próba i ostateczne wyjaśnienie kwestii przeszłości bywa nieco złożona. Zawiera ona wydarzenia z dzieciństwa u boku surowego ojca granego przez wyśmienitego Johna Procaccino i matki granej przez Melisse Leo. W skład wątku z przeszłości składają się lata studenckie i późniejsze lata, gdzie Dominick był żonaty. To wszystko, jest tylko dużym ogólnikiem, który to sprawił, że bohaterowie są w tej sytuacji obecnie, a nie w innej. Zamiast wieść spokojne życia, to stoją w kompletniej rozsypce.

Dużym znaczeniem dla fabuły jest tutaj historia dziadka bliźniaków, Domenico Onofrio Tempesty. Jest on istotny dla obu bohaterów wywołując u nich negatywne skutki psychiczne. Szybko staje się jasne, że celem “To wiem na pewno” nie jest przejście z jednego punktu fabularnego do drugiego, ale umożliwienie leczenia terapeutycznego dla Dominicka, ponieważ to jemu przyjdzie zmagać się z największymi trudnościami.

Ma problemy z otwarciem się innymi ludźmi. Gdy jednak z bólem otwiera się pracownicy społecznej czy terapeutce swojego brata, możemy się dowiedzieć jakie ma prywatne problemy. Stara się on bowiem trochę poukładać własne życie i zapanować nad nim, często, niestety, przez to ląduje w jeszcze większej depresji. Można poczuć się przygniecionym towarzyszącym mu wszędzie, nieraz także fizycznym cierpieniem.

O pogrążaniu się w niedole – jak to robi “To wiem na pewno”.

Twórca nie ma na celu ani zamiaru oszczędzać widza ani się ograniczać. Trzeba być więc przygotowanym na drastyczne i ciężkie przeżycia. Stopniowe zanurzanie się w beznadziei bohaterów naprawdę silnie oddziałuje na widza, ale ma to swoje granice. Wiadomym jednakże jest to, że po paru odcinkach jest to bardzo ciężkie doświadczenie dla zwykłego widza.

Nasuwa nam się więc pytanie; Czy warto angażować się w oglądanie tego serialu i zadręczać się sytuacjami ukazanymi w serialu? Omawiana produkcja ukazuje traumy w dosyć dosłowny sposób nie poświęcając czasu na rozładowywanie napięcia nagromadzającego się z czasem. Oczywiście – mamy tutaj jakieś optymistyczne chwile. Lecz droga, przez którą dochodzimy do momentu ustąpienia smutku jest zbyt długa, a pojawienie się miłej sceny nie wystarcza.

Dlatego na tą produkcję HBO powinny sobie pozwolić osoby, które nie czują się przytłoczone przez otaczający nas świat i nie przeszkadza im chwilowe zdołowanie. Wtedy będzie można docenić prawdziwe zalety tego serialu, zaczynając od fenomenalnej gry aktorskiej, po dobre tempo i klimatyczny nastrój, kończąc na mrocznej scenerii.

Jeśli chodzi o grę aktorską to na największe uznanie zasługuje Mark Ruffalo. Aktor ten fenomenalnie gra dwie tak skrajnie różne postaci, które stanowią dobrą przeciwwagę dla intensywności scenariusza. Zachowuje również dobry w grze, szczególnie w momentach w których trudno nie szarżować postacią. Niestety nie we wszystkich przypadkach to się sprawdza; ponieważ aktorka Juliette Lewis przejaskrawiła rolę. Warto zaznaczyć jednak, że Mark jest także producentem serialu.

Mark Ruffalo – zasługujący na wiele nagród za ten występ aktorski.

Ruffalo tonuje swoją grę aktorską i nie przesadza w żadnej scenie. W każdej napiętej linii dialogowej znajduje sposób ujścia emocji z bohaterów. Mowa tu oczywiście o obojgu bohaterów – o kotłującym się co chwilę Dominicku i skrytym w sobie, skomplikowanym Thomasie. Granie dwóch postaci jest bardzo trudne i to duży wysiłek dla aktora. Zadbano tutaj o różnice fizyczne dwóch postaci jak i o różnice charakterów postaci. Ruffalo doskonale uchwycił kontrast pomiędzy nimi i nakreślił ich stosunki. Przez co poznajemy racje obydwu stron, oraz ich motywacje. Momentami wręcz kompletnie zapominamy, że te postaci grane są przez jednego aktora.

Relacja Dominicka i Thomasa zaczynająca się od braterskiej miłości lub więzi po zwykłą zależność kończąc na wściekłości przechodzi przez wiele trudności. W końcu to przede wszystkim o tej relacji opowiada serial. Stanowi ona sedno opowieści. Mimo, że większość widzimy z perspektywy Dominicka, to nie zapominamy o Thomasie, bo on cały czas jest gdzieś tam obecny. Lecz tam gdzie jest czy to w młodszej, czy starszej wersji, wydaje się on być przekleństwem dla swojego brata.

To z pewnością bardzo oryginalne i specyficzne dzieło. Wciska widzów w fotel nieustannie wyprowadzając ze strefy komfortu. Oglądając ten serial trzeba się zmierzyć z nawracającym smutkiem; Tylko przeciwstawiając się mu, możemy tą walkę wygrać. Co prawda trudno się z tym zgodzić przed oglądaniem serialu, bo trzeba go zobaczyć, żeby to dostrzec.