Sonic w grach, które warto ograć przed premierą filmu

Pisałem niedawno o technologii przyszłości, czyli streamingu (link do artykułu tutaj). Teraz pora pochylić się nad czymś w bardziej staroszkolnych klimatach. Oto Sonic w grach, które warto ograć. Szczególnie że niedawno do kin wszedł film z tytułowym niebieskim jeżem.

Sonic Mania 

Nowy Sonic, ale po staremu

Jeśli chcecie jakoś zacząć swoją przygodę z tą serią to ta część będzie najlepszym wyborem. Mamy tutaj do czynienia z rdzeniem rozgrywki obecnym w pierwszych trzech odsłonach serii. Liczyć więc możemy na responsywne sterowanie, nacisk na zasuwanie z wysoką prędkością oraz poziomy, które zaprojektowane są tak, żeby dawać radość za każdym kolejnym przejściem. Niektóre z plansz znane są już z poprzednich odsłon, inne zaś są całkowicie nowe i w żadnym wypadku nie czuć tutaj monotonii. Tytuł skąpany jest w pięknym pixel-artowym stylu, który mimo że nawiązuje do starych gier z niebieskim jeżem, jest jednak bardzo świeży. Animacje zostały uzupełnione o brakujące klatki, kolory są podrasowane, a bohaterzy są teraz bardziej żywi i ekspresywni. Można więc rzec, że jest to klasyka w najlepszym wydaniu (z lekkim powiewem świeżości). 

Sonic Lost World

Pomysł, który stał za stworzeniem tej części gry był dość specyficzny. Otóż jest to miks klasycznych, dwuwymiarowych odsłon serii z czymś na kształt Super Mario Galaxy. Brzmi dość pokracznie, ale to naprawdę działa. Głównie dzięki kolorowym, zróżnicowanym poziomom, przez co trudno tutaj odczuć monotonię. Gra jest niestety dość krótka, ale za to naszpikowana znajdźkami, przez co jest sens do niej czasem wrócić. W tle leci fajna, lekka ścieżka dźwiękowa, która dobrze współgra z miłą dla oka oprawą graficzną. Jedyne co psuje frajdę to sterowanie. Jest ono niestety toporne i koślawe, a przyzwyczajenie się do niego zająć może nawet i kilka godzin. 

Sonic Dash

Sonic na telefonach
Sonic na telefonach

Wiadomo że Sonic najczęściej gości na konsolach, ale na smartfonach również znalazło się dla niego miejsce. I to akurat w gatunku, który został stworzony wręcz idealnie dla niego. Bo w czym najlepszy jest tytułowy niebieski zwierzak? Ano w zasuwaniu przed siebie z niemożliwą wręcz prędkością. Więc twórcy umieścili Sonica w grze typu Endless Runner, której celem jest biec bez końca do przodu, unikając przeszkód. Tym sposobem powstała jedna z najlepszych gier tego typu, oferująca śliczną (jak na ten rodzaj gier mobilnych) oprawę, czułe sterowanie i uczciwą monetyzację.

Występują tutaj drobne mikropłatności w postaci możliwości dokupienia wirtualnej waluty i czasem pojawiające się reklamy. W porównaniu do tego, do czego posuwają się niektórzy wydawcy, taki system jest wyjątkowo nieinwazyjny. Gra przyjęła się widocznie bardzo dobrze, ponieważ Sega zdecydowała się na wypuszczenie kontynuacji, czyli Sonic Dash 2, a następnie na stworzenie Sonic Forces (nie mylić z grą na konsole i pecety o tym samym tytule), które było grą multiplayer.