Śmierć permanentna – rozrywka czy frustracja?

Na pierwszy rzut oka takie pomysły jak śmierć permanentna wydają się być czymś frustrującym. Gracze przyzwyczajeni do interaktywnych filmów z realistyczną grafiką szybko mogą się odbić od gier, którym trzeba poświęcić czas i nerwy aby w zamian czerpać z nich rozrywkę. W tym tekście polecę od siebie kilka tytułów dla osób, które szukają czegoś trudniejszego.

Gracze szukający wyzwania w grach AAA nie mają łatwo. Póki nie jest to Doom, Wolfenstein ani żaden tytuł souls-like, każda kolejna gra raczej nie będzie stanowić większego problemu. Nawet na najwyższych poziomach trudności ciężko spotkać się z samą Śmierć. Przyczyną tego jest kilka czynników, między innymi fakt, iż produkcje z największym budżetem muszą na siebie zarobić, dlatego twórcy starają się aby były jak najbardziej przystępne. Dodatkowym czynnikiem jest po prostu ilość takich graczy. Osób, które przy grze chcą się zrelaksować jest zwyczajnie więcej. Przez to twórcy gier albo nie dodają do swoich dzieł wyboru poziomów trudności, albo traktują tą kwestię po macoszemu. Najczęściej w takich przypadkach jedyną zmianą jaką zauważymy między wysokim a niskim poziomem wyzwania jest ilość punktów zdrowia u wrogów.

Mówimy tutaj oczywiście o grach AAA dla pojedynczego gracza, bo tytuły multiplayer rządzą się swoimi prawami. Tam ludzie zachęceni wizją wykazania się umiejętnościami i pokazaniem przewagi nad innymi żywymi osobami gracze cały czas starają się być lepsi, przez co wiele tytułów ma wysoki próg wejścia do gry. Poza grami wieloosobowymi, również tytuły dla jednego gracza od mniejszych zespołów cechują się tym, że stawiają nacisk na wyzwanie.

Don’t Starve

Dobrym przykładem takiej gry jest Don’t Starve. Gra stosunkowo niedużego studia Klei Entertaiment zyskała sławę głównie przez swój unikalny kierunek artystyczny, sporą ilość zawartości i głębię gameplay’ową. Założenia rozgrywki nie różnią się za bardzo od innych gier survivalowych – ot, musimy szukać jedzenia, przedmiotów, a przede wszystkim, musimy przeżyć. Wraz z kolejnymi dniami będzie tylko trudniej, dlatego gracze, którzy nie zdążyli zaopatrzyć się w niezbędne przedmioty, prędzej czy później czeka śmierć. Ta oznacza skasowanie zapisu gry i konieczność rozpoczęcia wszystkiego od nowa.

Grając w Don’t Starve można przede wszystkim nauczyć się wyciągania wniosków z własnych porażek i myślenia przyszłościowego. Za kilkunastym podejściem oczywistym staje się od czego zacząć, a co zostawić na później, co daje niemałą satysfakcję. Dla osób które nie są typem samotnika powstała gra Don’t Starve: Together, gdzie możecie próbować przeżyć wraz z innymi graczami. Nie oznacza to jednak, że będzie łatwiej. Jak najbardziej polecam tą grę, szczególnie przez jej przystępną cenę i unikalną oprawę audiowizualną.

The Binding of Isaac: Rebirth

Kolejną grą, w której śmierć oznaczać będzie koniec gry jest The Binding of Isaac: Rebirth. Gra ta jest zręcznościowym shooterem roguelite, widzianym z góry, stylizowanym na lekki pixel art, której twórcy mieli naprawdę ciekawą wyobraźnię. Gra ma nieziemską grywalność głównie przez jej losowość. Losowe są kolejne poziomy, przeciwnicy, bossowie i przedmioty które otrzymujemy pod koniec danego etapu. Żadna rozgrywka nie będzie taka sama, ale każda będzie wciągająca. Cena również jak w przypadku Don’t Starve nie jest wygórowana – grę kupić można za około 70 złotych.

Enter the Gungeon

Jeżeli już jesteśmy przy strzelankach widzianych od góry, to Enter the Gungeon również będzie dobry dla tych, którym łatwe gry się znudziły. Jest to gra bardzo podobna w założeniach do The Binding of Isaac: Rebirth. Stawia jednak większy nacisk na posiadane przez gracza bronie, nieco mniej skupiając się na dopałkach modyfikujących samego bohatera. Była kiedyś rozdawana przez Epic Games, więc jeśli macie ją dopisaną do konta, to warto spróbować. Jeżeli nie macie, to warto kupić i spróbować. W obu przypadkach nie pożałujecie. Przygotujcie się na prawdziwy bullet-hell i częstą śmierć.

Spelunky

Cudowną grą z gatunku “tych trudniejszych” jest Spelunky. Niepozorna platformówka 2D, z generowanymi losowo planszami sprawia równie wiele frajdy co frustracji. Szczególnie surowa względem graczy, którzy nieuważnie brną przez poziomy na złamanie karku, a nagradzająca tych cierpliwych. Jeśli standardowa wersja gry okaże się niedostatecznym wyzwaniem, to polecam zagrać z kimś w lokalnej kooperacji. Wtedy będzie to istne platformówkowe piekło, w którym jeden błąd przekreślić może kilkugodzinny progres.

Jeżeli macie jakieś swoje ulubione trudne tytuły, zachęcam do dzielenia się nimi w komentarzach! Możecie także zajrzeć na naszego Twitcha, na którym Szogun próbuje swoich sił w Alien Isolation na poziomie Nightmare.