Slasher powrotem do formy – recenzja AHS:1984

Cała seria American Horror Story od Ryana Murphyego i Brada Falchuka ze swoimi 9 sezonami trwa już prawie 10 lat. Ci dwaj wspomniani panowie chwytają się najróżniejszych koncepcji w pisaniu scenariuszy, w najnowszym 9 sezonie biorąc na tapetę slasher. Choć nie wszystkie sezony trzymały równy dobry poziom, to ostatni, który dostaliśmy nie zawiódł oczekiwań. 

Dziewiąta część serialu grozy z podtytułem 1984 to naprawdę udana opowieść bazująca na slasherach z lat 80-90. Moglibyśmy wymieniać jej plusy, lecz najważniejsza moim zdaniem jest samoświadomość serialu – nie udaje tego, czym nie jest, to czysty slasher. W tym roku większość obsady znanej z poprzednich części odsunęła się na bok by zrobić miejsce dla innych aktorów. Co za tym idzie – nie uświadczymy tutaj wyśmienitych aktorów takich jak: Jessica Lange, Karthy Bates czy też Evana Petersa. Na szczęście to nie jest minus tego sezonu – pozwala to na odpoczynek od znanych już nam gwiazd, dając nam utalentowanych młodych aktorów. Mowa tutaj oczywiście o Billie Lourd i Zachu Villi. Zobaczymy również Johna Carrola Lyncha w roli głównego antagonisty.  

W moim odczuciu najbardziej z całej obsady wyróżnia się Emma Roberts. Niepozorna aktorka jest znana raczej z ról charakternych nastolatek w różnej maści filmów. Natomiast w roli Brooke Thompson aktorka odnajduje się zadziwiająco dobrze. Gra aktorska jest autentyczna dla lat, w których się rozgrywa akcja, więc nie ma co zarzucić tutaj przerysowanym postaciom.  

A może w tym sezonie będzie lepiej? – kontrast z poprzednimi sezonami 

Jeśli jesteś wytrwałym fanem poprzednich serii, to będziesz mógł poczuć się jak w domu. Otóż, tak samo jak w innych sezonach – twórcy serwują jak na tacy sprawdzone już charakterystyczne elementy dla ich twórczości, takie jak intrygi, zdrady i morderstwa. Całokształt serialu natomiast, prezentuje się dosyć mieszanie; Otóż serial wyrobił sobie swoisty “złoty środek” pomiędzy tonem produkcji. Oscyluje pomiędzy byciem poważnym a byciem żartem z samego siebie. Dla jednych widzów to może być pozytyw a dla innych negatyw. Wszystko to będzie chwalone przez fanów takiego zamysłu lub potępiane przez osoby, które się odbiły od serialu po trzecim-czwartym sezonie.  

Zdecydowanie się na slasherową konwencje musi zawsze wiązać się z kojarzącymi się tym gatunkiem cech. Twórcy, więc musieli się pokusić na stworzenie momentami sztampowych do bólu dialogów z przerwami na mordowanie i flaki. Nie możemy również zapominać o campowości i dużej ilości krwi, które pełnią ikoniczną role w filmie. Dobrym porównaniem jest tutaj serial Stranger Things braci Duffer. Produkcja ta, widać, że emanuje sympatią do lat 80 – Mimo, że jest sentymentalna i nostalgiczna – to język postaci jest mocno uwspółcześniony ze względu na target wiekowy, w który celuje produkcja.  

W przypadku AHS:1984 jest kompletnie inaczej – mimo, że jest taki sam nostalgiczny wydźwięk, to sposób zaserwowania nam tego jest zupełnie inny. Mamy tutaj do czynienia z językiem przemawiania do widza sprzed tych trzydziestu lat. Cechuje się on byciem krwawym, kiczowym i zarazem byciem schematycznym, zachowując w tym wszystkim cząstkę oryginalności. Jest to zabieg niewątpliwie trafiony i jak najbardziej dobry. Lecz dla widza, który nie miał styczności z kinem sprzed kilku dekad, ta konwencja może kompletnie nie przypaść do gustu. Jeśli ktoś, jednak miał styczność z takimi filmami to może w tym momencie już siadać na kanapie oglądać i wychwytywać nawiązania do tamtejszej popkultury, bo ich jest naprawdę dużo.

Co właściwie dzieje się w tym serialu? – slasher o grupie obozowiczów, którzy przyjeżdżają do obozu nad jeziorem, gdzie zabijał morderca “Brzęczyk”.

Osadzony morderca w szpitalu psychiatrycznym skazany przez swoje liczne zabójstwa staje się legendą w całej okolicy. Wśród naszej grupie obozowiczów ma swoich wrogów jak i zwolenników. Niebawem na terenie ośrodka w ciągu jednej nocy zaczynają znowu ginąc ludzie. Grzechem by zdradzać więcej informacji na temat fabuły ale warto obejrzeć zwiastun serialu poniżej:

Im głębiej w las, tym krwawiej – Czegoś takiego jeszcze nie było.

Bez zbędnych wątpliwości, 1984 znajduje się w gronie TOP 3 najlepszych sezonów American Horror Story. Jednak trzeba brać pod uwagę, że nie wszystkim widzom on przypadnie do gustu biorąc pod uwagę tematykę tego sezonu, bo to czystej wody slasher jednak. Jest bardzo krwawo, nieprzewidywalnie i campowo, a to samo w sobie pasuje do lat 80. Początek może i nudzi i można się odbić po dwóch odcinkach ale dalej jest o wiele lepiej. Bowiem jak przejdziemy przez początkowe epizody to otrzymujemy naprawdę zgrabny i dobry sezon.