PVOD a wpływ epidemii na sytuacje w kinach – analiza

Przez ubiegłe miesiące epidemia zbiera żniwo zamykających się kin co poskutkowało rozkwitem rynku PVOD czy sprzedaży nośników fizycznych. Nie wiemy kiedy w Polsce, większe sieci kin otworzą na nowo swoją działalność. Analitycy dzielą się więc przemyśleniami na temat przyszłości kin, która jest pod wielkim znakiem zapytania.

Pod lupę należy brać wypowiedź Roberta Fishmana – analityka z Wall Street odpowiadającego na pytania w zakresie funkcjonowania kin serwisowi Deadline. Analityk stwierdza, że najbardziej stracą właściciele kin. Zapowiada, że 90-dniowy okres od premiery kinowej filmu, do wydania go na PVOD lub DVD, Bluray stanie się przeszłością. Największe studia, produkujące owe filmy będą bardziej zachowawczo podchodzić do tego procesu.

– Gdy studia filmowe będą chciały wprowadzić zmiany z PVOD – Premium VOD (przyp. red.) lub inne formy, które wpłyną na okienko pomiędzy premierami, równowaga sił przechyli się w ich stronę. Zdecydowanie zmniejszy zyski właścicieli kin, ponieważ oni nie będą mogli bojkotować nadchodzących premier wielu studiów na raz – mówi.

Źródło: Deadline

Tłumacząc, Fishman twierdzi, że właściciele kin będą musieli pogodzić się z tym, że okres 90 dni nie będzie już dla studiów optymalny. Co za tym idzie – wytwórnie będą eksperymentować z krótszym czasem oczekiwania filmu na VOD, po premierze w kinie. To wszystko zmotywowane zmniejszeniem jak tylko się da strat wywołanych przez pandemię koronawirusa w 2020 roku. Wielu ekspertów podaje też, że zyski z najbardziej liczącego się boxoffice, czyli amerykańskiego spadną aż o 50 %. W woli wyjaśnienia – w 2019 r. kwota ta wyniosła 11,4 mld dolarów, natomiast w 2020 oscyluje się, że wyniesie tylko 6 mld. Do tego oczywiście będziemy musieli dodać straty z innych liczących stron świata – Europy i Chin. Bo przecież, kto pójdzie do kina na film, który będzie miał jakiś czas później premierę na VOD.

Platformy streamingowe (PVOD) wielkimi wygranymi?

Przypuszcza się, że nawet największe blockbustery, będą miały premiery początkowo w kinach a potem pojawią się szybciej na ekranach telewizorów.

Nie możemy zapomnieć o wzroście popularności platform streamingowych wraz z tą decyzją. Jak podaje Meghan Durkin z firmy Credit Suisse to one uświadczą przyrost popularności. Takowy film po premierze w kinie, na początku zawidnieje na PVOD a potem na SVOD – czyli na platformy typu Netflix. Według Meghan studia filmowe i właściciele kin już zaczęli analizować swoje modele biznesowe, dostosowując je do aktualnych warunków.

Jeśli, natomiast, nie dogadają chociażby 30- dniowego okresu premiery PVOD po wyświetleniu w kinie, filmy artystyczne i te ze średnim budżetem mogą kompletnie ominąć kina. Taka decyzja może im się na dłuższą metę bardziej opłacać, gdy uwaga widza będzie z dłuższym okresem maleć. Jest to dobre rozwiązanie dla wszystkich filmów, ponieważ PVOD jest możliwopścią zwiększenia zainteresowania widzów.

Wspominając premiery takich dużych filmów jak Mulan i Tenet, które mogą nie uratować kin, jeśli wejdą szybko na PVOD. Z powodu niezróżnicowanej oferty tylko 15 blockbusterów w ciągu roku kina mogą nie przetrwać. Potrzebują one zróżnicowanej oferty filmów dla każdego widza w każdym przedziale wiekowym.

Warto podkreślić, że są to stanowiska wyłącznie analityków, a nie faktyczne decyzje dystrybutorów filmów i zarządców kin. Jak wy zapatrujecie się na tą całą sprawę? Dajcie znać w komentarzach.