Pagan Nie-tak-Online – Prawdziwie Słowiański hack’n’slash

Gry o mitologii nordyckiej, greckiej czy rzymskiej to częsta rzecz. W końcu mamy God of War czy innego Assassin’s Creed. A mitologia słowiańska? Nasze Światowidy i Swarogi*? No, to jest rzadkie. Niedawno pojawiła się okazja spróbowania gry w takich realiach. Czy Pagan Online jest dobrym hack’n’slash w świecie Słowian, której patronatem zajął się Wargaming? Przekonajmy się wspólnie. Tekst powstał dzięki uprzejmości Wargaming.
Jak możemy się domyślić, w tym świecie jesteśmy nie bez powodu. Jakoś tak się złożyło, że wszyscy bogowie jakimś cudem zniknęli. Zadaniem naszej postaci jest odszukanie ich i spowodowanie, by zajęli należne im miejsce. W tym celu przemierzymy wiele miejsc, stoczymy wiele bitew i umrzemy na początku, by odrodzić się w chwale. Po drodze pozbieramy postacie, które pomogą nam w tej trudnej drodze. Część swoją mądrością pomoże nam zrozumieć otaczający świat i określą, co trzeba dalej powycinać, inne zaopiekują się naszym sprzętem.
Na początku naszej wyprawy musimy wybrać bohatera. Każdy z nich ma swoje różnice w stylu rozgrywki. Mamy takich szybciutkich co to sobie biegają i zabijają na śmierć szybko, a mamy takich co jak typowe czołgi machają toporami i pomniejszają populację złych dusz w okolicach dziesięciu na cięcie. Po wybraniu początkowego bohatera tracimy dostęp do innych, musimy odszukać ich dusze, by móc nimi grać. Z jednej strony, jest to ciekawe rozwiązanie, bo pozwala wybrać sobie głównego bohatera. A z drugiej strony, wymusza bieganie i szukanie dusz, by grać kimś innym.
Każda postać ma swoje specjalne umiejętności, ale po wybraniu Kingiewcza nie chcę grać innymi postaciami. Wygląda mi na najbardziej zbalansowaną postać. Każda postać ma także swój typ ekwipunku, który możemy przenosić pomiędzy postaciami. Niestety, dla każdego typu wojownika przeznaczony jest tylko jeden typ oręża, jedynie ma inną nazwę oraz statystyki. A czasami się zdarza, że wypadną nam inne elementy pancerza oraz dekoracje zabezpieczające i wspomagające naszą postać. Niechciane rzeczy możemy później sprzedać. Niestety, na chwilę obecną nie działa możliwość kupowania przedmiotów, ma zostać wprowadzona wkrótce. Jedynie możemy kupować miksturki leczące. 
Wśród dostępnych zadań mamy również możliwość wybrania się na polowanie ze znajomymi. Niestety, nie miałem możliwości skorzystania z trybu wieloosobowego ze względu na brak chętnych znajomych, a od graczy na serwerze słyszałem o chwilowych problemach z tym trybem. Więc tak naprawdę, moja jedyna sieciowość gry polegała na komunikacie “waiting for server to respond” i czytaniu czatu. Ewentualnie oglądaniu jak inni bohaterowie biegają po hubie. Samodzielne polowania oraz misje, gdzie musimy przetrwać fale wrogów, są ciekawe, ale trudno je uznać za coś, co powoduje, że gracz zostanie z grą na dłużej. Lokacje są bardzo generyczne, takie przewidywalne jako klimaty fantasy. A szkoda, bo mitologiczne przedstawienie miejsc pozwala na stworzenie wielu ciekawych lokacji, które aż kipiałyby słowiańskością. Od razu mówię, że nie chodzi mi o osiedle gopników. Wierzę, że w przyszłości twórcy stworzą kolejne tereny i będziemy mogli skreślić ten zarzut.
Mam również problem z niedoróbkami gry. Kilka razy miałem sytuację, gdzie wskaźnik zadania kazał mi wychodzić poza obszar, by dostać się do źle położonej postaci, przez co musiałem ponownie wchodzić do gry. Wiele razy zdarzało się, że podnoszony przedmiot wyparowywał, ale podejrzewam, że było to rozstrojenie pomiędzy mną a serwerem, więc tylko wspominam, nie wypominam. Kolejny problem, dość śmieszny, to słabe tłumaczenie gry. Ciekawie jest walczyć z potworem, którego połowa nazwy jest po angielsku. Czasami się zdarza, że dostajemy nagle nieprzetłumaczone linijki wiadomości od rozmówców. To też pewnie rozwinie się z czasem. 
O Pagan Online można powiedzieć, że jest to ciekawa gra, która ma potencjał. I nie skłamię, bo poważnie tak uważam. Ciekawa mitologia świata gry, zróżnicowani bohaterowie i ciekawa fabuła, w której się nachodzimy. Niestety, ale nie czuć tego teraz. Momentami osobiście czułem podczas rozgrywki, że gram w klona Diabolo (albo Derankensang – Naczelny), tylko gorzej dopracowanego. Oczywiście, jest to moja osobista opinia, więc wiem, że na pewno ktoś uzna inaczej. Osobiście myślę, że będę obserwował grę i podejdę do niej, kiedy poprawi się tłumaczenie i twórcy porządnie oczyszczą grę z błędów.
A wy co sądzicie o Pagan Online? Podchodziliście do gry samodzielnie, może ze znajomymi? Może ciekawi was, ale nie wiedzieliście, czy to gra dla was? Dajcie znać w komentarzach i na Facebook’u, chętnie postaram się pomóc w tej kwestii albo po prostu z wami pogadam.
* – ewentualnie Światłowody i Twarogi, jako agent Wielkiej Lechii wierzę w Sanjayę