Ori and the Blind Forest – historia zapierająca dech w piersiach

Zaimplementowane proste mechaniki, przepiękna grafika oraz dogłębne wykreowanie postaci poszczególnymi cechami, oraz historią. Z pozoru wygląda jak zwykła platformówka, ale podczas rozgrywki można poczuć, że gra wymaga od nas czegoś więcej.

Wielobarwny las, urodzajne rośliny oraz gęsta zieleń. Zwierzęta przebywające w nim nie miały na co narzekać. Jednak nic nie trwa wiecznie i zawsze ktoś będzie chciał zmienić ten stan rzeczy. Pewnego dnia nadleciał ptak Kuro, siejący strach oraz spustoszenie. Po ukradnięciu światła ze świętego drzewa wszystko obumarło, las zbliża się nieubłaganie ku zagładzie. Powiązanie z magicznym drzewem ma postać Ori, czyli główny bohater gry. Ori wiódł spokojne życie razem z niedźwiedzio podobnym zwierzęciem o imieniu Naru, ale pewnego dnia musiał go opuścić i żyć dalej. Tajemniczy duszek chce ożywić las. Nie będzie łatwo, ponieważ na swojej drodze spotka wielu wrogów, którzy nie dopuszczą do ożywienia lasu.

Odkrywanie umiejętności odkrywamy w stopniowym tempie. Przez kilka pierwszych minut umiemy tylko chodzić i skakać. Następnie napotykamy na towarzysza Seina w duchowej postaci. Dzięki niemu możemy atakować przeciwników oraz wyjaśnia nam wszystkie przedmioty, jakie znajdziemy po raz pierwszy. Twórcy, mimo że nie sięgają do innowacyjnych mechanik, a raczej działają na sprawdzonych rozwiązaniach, nadrabiają to dzięki kreatywności zaimplementowanej w lokacjach. Co chwilę odnajdujemy nowy sposób na walkę z potworami czy pokonywaniem przeszkód. Ciężko jest odczuć powtarzalność, przechodząc przez kolejne poziomy. Po czasie zaczynamy chodzić po ścianach albo nurkować na duże głębokości. W późniejszym etapie możemy nauczyć się szybowania w powietrzu, odbijając się od potworów, na dodatek możemy nadać kierunku, w jakim odbije się Ori.

Warto wspomnieć, że w przypadku Ori and the blind Forest mówi się o platformówce reprezentującej podgatunek „metroidvania” wyjaśniając, że gra została stworzona z myślą o graczu oraz jego przeżyciach związanych podczas ogrywania produkcji i mogę się z tym zgodzić. Gra wywiera niesamowite emocje na wykreowanej historii. Motywacja, uczucia czy nawet sam Ori ciekawi nas na tyle mocno, by przejść grę w całości. Pomimo słodkiej warstwy graficznej będzie wymagać od nas sprytu, cierpliwości oraz „szybkich palców”. Możemy spóźnić się ze skokiem nawet pół sekundy, a pożegnamy się z życiem. Sam mam już jestem w posiadaniu kilkudziesięciu zgonów, powtarzając poszczególne etapy w nieskończoność.

Twórcy zastosowali nietypowy system zapisów stanu gry. Nie doświadczymy tutaj automatycznego zapisania naszych postępów (występują drobne wyjątki, gdzie jest specjalne miejsce do zapisu), nie odnajdziemy również takiej funkcji w opcjach. Zapisanie gry kosztuje nas punktem mocy uzbieranej od zabijania potworków.

Czy to jest tytuł warty polecenia? Tak. Czy warto kupić ją dla młodego odbiorcy? Raczej nie. Oczywiście, jak spojrzymy graficznie na nią, to powinna być wręcz wskazania dla kilkuletnich pociech, ale gra wymaga zbyt wiele i zapewne po kilku próbach wyłączyliby grę, a jednocześnie jak to dzieci nigdy do niej nie wrócili. Starsi wyjadacze mają problem uporać się w niektórych momentach, a co dopiero mówić o dzieciaku wychowywanym w erze smartfonów, gdzie 99% gier mobilnych jest auto-trackerem lub auto-clickerem i zapewne szybko porzuci ową produkcję, gdzie ciągle jesteśmy skazani na śmierć. Czas poświęcony w Ori and the Blind Forest uczy nas, że możemy ponad x razy popełniać błąd, a ta dodatkowa próba może nam podpowiedzieć sugestią, czego jeszcze nie próbowaliśmy. Wystarczy tylko mieć trochę samozaparcia i wyciągać wnioski z naszych czynów.