Nvidia GeForce Now – streaming, który ma sens

Jako gracz bardzo cenię sobie możliwość wyboru – gry pudełkowe bądź cyfrowe, pecet bądź konsola, oraz cała masa innych decyzji dotyczących tego, w jaki sposób możemy grać. Najnowsza usługa Nvidii dodaje do tego jeszcze jedną zagwozdkę – streaming, czy granie lokalne? 

Nigdy nie kibicowałem Google Stadii. Świadomość, że kupię jakąś produkcję w pełnej, premierowej cenie a po kilku latach może się okazać że usługa zostaje wyłączona i pieniądze pójdą w błoto, zawsze skutecznie odciągała mnie od kibicowania projektowi Google’a. Poza tym, Stadia nawet nie jest dostępna w naszym kraju, więc nawet jeśli bardzo bym chciał, nie mam jak spróbować

Aż tu nagle, niczym rycerz w srebrnej zbroi i na białym koniu, pojawiła się usługa GeForce Now. Jest aktualnie dostępna na całym świecie i jest oparta na o wiele lepszym pomyśle niż Stadia bądź Playstation Now. Tutaj gier nie kupujemy bezpośrednio w usłudze, nie otrzymujemy też dostępu do określonej puli tytułów. W przypadku tej usługi możemy zagrać w kompatybilne produkcje, które posiadamy w bibliotece Steama, Uplaya, bądź Epica (w rzadkich przypadkach Origina). Tutaj Nvidia stawia sprawę jasno – jeśli usługa padnie, wszystkie swoje gry nadal będziesz mógł uruchomić, tyle że na lokalnym sprzęcie. Jedyne, za co płacimy, to za dostęp do komputerów.

W ofercie znajdują się dwa plany subskrypcyjne – darmowy oraz ten drugi, uszczuplający nasze portfele o 25 złotych miesięcznie. W przypadku darmowej subskrypcji niestety będziemy się użerać z oczekiwaniem na kolejne wolne miejsce w kolejce, a sesja grania może trwać co najwyżej jedną godzinę. Z kolei płatna opcja poza tym, że zawsze przesuwa nas na początek kolejki, przez co nie musimy czekać, oferuje też zwiększony limit czasu sesji (6 godzin zamiast 60 minut) oraz mocniejsze sprzęty, dzięki którym możemy korzystać z dobrodziejstw technologii Ray-tracingu. 

Początkowo korzystałem z darmowego planu, ale z kolejnymi dniami liczba chętnych zwiększała się, czego skutkiem były coraz dłuższe kolejki. W końcu postanowiłem przerzucić się na płatną opcję, ale spotkało mnie miłe zaskoczenie – 90 dni wersji Premium jest za darmo. Dopiero potem możemy się zdecydować, czy chcemy dalej opłacać ulepszoną wersję usługi, czy może zostaniemy przy bezpłatnym planie. Jest to bardzo dużo czasu na wypróbowanie usługi, co uważam za prokonsumencki ruch, i bardzo to doceniam. 

Sama jakość usługi jest naprawdę dobra. Przy moim łączu o szybkości 120 Mb/s jakość obrazu jest bardzo dobra (prawie bez żadnych zniekształceń ani zmian w jakości obrazu w ciągu gry), a opóźnienie wręcz niezauważalne. Wszystko to działa tak dobrze, że włączając za Quake Champions, niezwykle dynamiczną strzelankę gdzie każda sekunda się liczy, i tak nabiłem kilkanaście fragów i byłem w górnych pozycjach listy wyników. Przy grach stawiających nacisk na fabułę sprawa ma się jeszcze lepiej. Fakt, że wszystkie suwaki możemy ustawić na “ultra” i nie iść na żadne kompromisy, naprawdę poprawia doświadczenie płynące z obcowania z pięknymi graficznie tytułami. 

Jedyne, co obecnie potrzebuje poprawy, to średniej wielkości katalog wspieranych tytułów oraz brak wsparcia dla urządzeń z iOS-em. Jest tutaj naprawdę niewiele gier od Electronics Arts – póki co znalazłem tylko Apex Legends. Poza tym, ostatnio katalog uszczuplił się o kilkanaście produkcji spod szyldu Activision Blizzard. To wzbudza pewne wątpliwości – a co jeśli w przyszłości inne produkcje zostaną usunięte? Będziemy mogli w nie grać lokalnie, ale poza tym, raczej nic na to nie zaradzimy, i to raczej w kwestii Nvidii będzie poogarnianie tego tak, aby nie musieć nic usuwać. 

Moim zdaniem, ta usługa to strzał w dziesiątkę, i pokazuje, że streaming nie musi pozbawiać klienta prawa do własności. Jest to pierwsza oferta tego typu, której naprawdę kibicuję i mam nadzieję, że inni będą się Nvidią inspirować na tym polu. 

Trzy grosze Naczelnego: Również pokusiłem się na GeForce NOW. W przeciwieństwie do kolegi bardzo kibicowałem pomysłowi Google, ale teraz widzę dziurę w moim ówczesnym myśleniu. Niestety nie posiadam tak mocnego łącza jak Czarek (Steam przy pobieraniu gier pokazuje 8-10 Mb/s), a mimo to gra się naprawdę dobrze. Oczywiście muszę się liczyć, że rozgrywka zawala mi całe łącze, a na ekranie czasami pojawią się artefakty. Jednak w żaden sposób nie odbiera mi to przyjemności z rozgrywki. Z tego co się dowiedziałem to na usługę zmierza już kolejne 1500 tytułów i mam nadzieję, że wśród nich pojawi się Monster Hunter: World. Chciałbym nadmienić, że gram na laptopie, a dzięki usłudze nie płoną mi już palce i laptop zachowuje dużo większą kulturę pracy. Życzę zarówno sobie, wszystkim graczom oraz samej Nvidii by ten projekt wypalił bo jest to naprawdę świetne rozwiązanie.