Najlepsze gry, w które już nie zagracie

Żywotność gier sieciowych najczęściej leży w rękach wydawców owych produkcji. Niestety dla graczy, nie we wszystkie tytuły możemy nadal grać. Powodów może być kilka, głównymi są najczęściej albo wyłączenie serwerów, albo wycofanie gier z cyfrowej dystrybucji. Dzisiaj powspominamy najlepsze gry, w które zagrać już nie można.

Evolve
Najlepsza gra, która miała najgorsze zarządzanie

Dzieło Turtle Rock Studios nie miało łatwego żywota – praktycznie od samego początku zewsząd lały się na grę fale krytyki. Już przed premierą twórcy zapowiadali płatne DLC, jak i również kosmetyczne mikropłatności – a sama gra na premierę kosztowała 60 dolarów. Na dodatek była to gra skupiona wyłącznie na trybie multiplayer. Wielbiciele rozgrywki dla pojedynczego gracza z miejsca sobie ten tytuł odpuścili. Wynikiem tego wszystkiego była mała ilość graczy na serwerach, a to doprowadziło do zamknięcia serwerów. Samą grę wycofano ze sklepów cyfrowych we wrześniu 2018 roku, nieco ponad 3 lata po premierze. A szkoda, ponieważ była to naprawdę przyjemna produkcja. Asymetryczny multiplayer dawał satysfakcję, jednak nietypowe założenia rozgrywki były nieprzejrzyste i mogły odrzucić nowicjuszy. 4 graczy wcielało się w łowców, którzy za zadanie mieli zabić jedną potężną bestię, kontrolowaną przez innego gracza. Ów potwór z czasem stawał się coraz silniejszy.

Battleborn
Battleborn mógł być najlepszą grą MOBA… mógł być

Miała być konkurencja dla takich gier jak Overwatch czy też Paragon. Wyszła nieporadna mieszanka Hero Shootera i gry z gatunku MOBA. W dodatku ów tytuł nie tylko przytłoczony był mnóstwem podobnych produkcji, ale też po prostu nie umiał przyciągnąć graczy na dłużej. Gra była przekombinowana, jej zasady nie były zbyt oczywiste, a całość wywoływała mętlik w głowie nowicjuszy natłokiem zasad i możliwości. Trochę szkoda mi tej gry, bo widać że Gearbox, studio odpowiedzialne za m.in. serię Borderlands, włożyło w nią sporo serducha. Jednak to nie wystarczyło, więc twórcy zdecydowali się na przejście gry na model Free To Play. To również nie poprawiło sytuacji Battleborn, dlatego też 4 i pół roku po premierze serwery gry zostały wyłączone na dobre. Sama gra była i tak niedostępna do kupienia od dłuższego czasu.

Tekken Revolution
Znalezione obrazy dla zapytania: tekken revolution

Darmowy Tekken był jedną z moich ulubionych gier z siódmej generacji konsol. Bijatyka ta powstała ekskluzywnie z myślą o PlayStation 3 i cieszyła się sporą popularnością. Dlaczego więc Bandai Namco zdecydowało się na zamknięcie serwerów? Pewnie dlatego, aby nie robić sobie samym konkurencji. W końcu na rynku jest Tekken 7, który został przyjęty fenomenalnie przez graczy i recenzentów, i to wokół tej odsłony skupia się baza fanów marki. Ile więc Tekken Revolution przetrwał na rynku? Gra została wydana 11 czerwca 2013 roku, a serwery zamknięto 20 marca 2017 roku. Przez krótki okres czterech lat było nam dane cieszyć się tą miłą naparzanką, jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. Dzisiaj z gry pozostały tylko wspomnienia i gameplaye na YouTube.

LawBreakers
LawBreakers to najlepsza gra, która okazała się tylko najlepszą obietnicą

Kolejny Hero Shooter, który pojawił się na rynku równie szybko, co zniknął. Przyczyn porażki było kilka. Twórcy ewidentnie zapomnieli o posiadaczach konsol Xbox, a w przypadku gier sieciowych dostępność na jak największej liczbie sprzętów ma znaczenie. Dla porównania, strzelanki drużynowe takie jak Paladins i Overwatch były dostepne wszędzie, co pomogło im odnieść sukces. Jeszcze jednym grzechem LawBreakers był niefortunny marketing, skupiający się nie na innowacjach, lecz na podobieństwach do innych gier sieciowych. Grę reklamowano także jako dla “prawdziwych wymiataczy”, a to na pewno odrzuciło wielu potencjalnych nabywców. Że tonący brzytwy się chwyta, to grę próbowano ratować jeszcze przejściem na model Free To Play. Niestety gra została wyłączona zaledwie jeden rok i jeden miesiąc po premierze. To rekordowy wynik, który pokazuje, że poza samą grą, trzeba umieć ją zareklamować i trafić w samą niszę.

Jaką lekcję mogą wyciągnąć twórcy gier z powyższych przykładów? Ano taką, żeby przed zrobieniem gry-usługi poważnie zastanowić się, czy będą w stanie ją wspierać. Model gier uzależnionych od serwerów wydawcy jest o tyle niebezpieczny dla gracza, że po czasie pozbawia go dostępu do jego ulubionej produkcji. Po co więc wydawać jakąś grę, skoro za kilka lat i tak nikt nie będzie się mógł nią cieszyć? Chodzi tutaj zapewne o pieniądze i możliwość pełnej kontroli wydawcy nad cyklem życia danej gry. Są jednak sieciowe produkcje, które robią to dobrze. Przykładowo Counter-Strike: Global Offensive, gdzie założyć można własny serwer, na swoich zasadach. Gra dzięki temu będzie praktycznie nieśmiertelna, nawet jeśli wydawca przestanie ją podtrzymywać. Osobiście mam nadzieję że powstanie jak najmniej gier, w których monopol na serwery ma wydawca, a jak najwięcej takich, które są tworzone razem ze społecznością.