Koreańska czarna komedia o rodzinie oszustów – Parasite

W przeciągu tych 9 miesięcy dostaliśmy masę wyśmienitych filmów. Parasite już ma na koncie Złotą Palmę z festiwalu z Cannes. Jest to jak najbardziej zasłużona nagroda, dla jednego z najlepszych filmów tego roku obok Once Upon a Time in Hollywood (Recenzja TUTAJ). Jest to zwariowana karuzela emocji oraz miksu gatunkowego, obok której nie da się przejść obojętnie.

W Parasite narracja skupia się na śledzeniu losów biednej koreańskiej rodziny z Korei Południowej, a mianowicie ojca, matki, siostry i brata. Ich pozycja społeczna jest widoczna na prawie każdym kroku, wyrażając się nie tylko w warunkach życia, ale też w sposobie, w jakim żyją. Zamieszkują oni skromną komórkę znajdującą się pod poziomem ulicy. Od pewnego czasu starają się zarobić trochę pieniędzy, składając pudełka do pizzy w mieszkaniu.
Pewnego dnia zaś, nastoletni Gi-woo, członek omawianej rodziny dostaje propozycję od wyjeżdżającego za granice kolegi. Dorabianie sobie jako korepetytor dla córki bogatej rodziny Parków. Mężczyzna, mimo że nie ma żadnych kwalifikacji na tę posadę, podrabia CV i dostaje pracę. Z czasem nasz bohater zaczyna ściągać do tego bogatego domostwa pozostałych członków swojej rodziny. Matka zajmuję się byciem pokojówką, ojciec kierowcą, natomiast córka zajmuje się nauczaniem plastyki. Niepozorna styczność z lokatorami jednak przerodzi się w tragiczną farsę.

Nie miałem wcześniej za dużej styczności z kinem azjatyckim, zwłaszcza koreańskim. Muszę przyznać, że żadna produkcja nie wniosła tyle świeżości do odczuć towarzyszących oglądaniu. Świeżość nie wynika z niczego innego jak z egzotyki filmu oraz z doświadczeniami z inną kulturą, ale też z innego podejścia do podejmowanych tematów. Reżyser Joon-ho Bong bardzo umiejętnie operuje poważnymi tematami, przeplatając je z komedią. Kończąc na satyrze i brutalnej horrorowej przemocy.
Mimo że koreańskie filmy często są zwyczajne oraz rozrywkowe, to czerpią z kina Hollywoodzkiego wszystko, co najlepsze. Koreańczycy mieszają te pomysły, interpretując je z własną wrażliwością i z pomysłami fabularnymi. Opis ten idealnie definiuje Parasite.
Życie najniższej klasy społecznej bardzo szynko kontrastuje z tą wyższą. Podczas gdy Gi-woo trafia do rodziny Parków, widz razem z nim przechodzi z klaustrofobicznej, pełnej grzybu oraz robactwa piwnicy do zupełnie innego świata. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że do lepszego świata.
Joon-ho nie poprzestaje na tym, podwyższając poprzeczkę narracyjną. Co jakiś czas akcja zmienia bieg, subtelnie nas zaskakując, zmieniając drogę na bardziej komediową. Aby ostatecznie bliżej finału przejść w zimnokrwisty thriller z elementami grozy. Wszystko jednak, jak wyżej wspomniałem, jest owinięte czarną komedią. Takiego wybuchowego połączenia zapewniam wam, że dawno nie widzieliście.
Ku zaskoczeniu, produkcja ta nie jest tylko i wyłącznie żonglowaniem gatunkami. Bong Joon-ho wraz ze znakomicie napisanymi postaciami sprawia, że widz bardzo szybko skupia na nich swoje emocje. Akcja jest nie tylko atrakcyjna dla ludzkiego oka, jak i ucha, ale też daje wiele do myślenia. Recenzowany koreański film oferuje wiele zagadnień skłaniających nas do przemyśleń oraz kontemplacji. Takim tematem skłaniającym do przemyśleń jest między innymi życie w społeczeństwie.

Wart uwagi również jest aspekt różnic społecznych. Z jednej strony mamy omawianą wcześniej pasożytującą rodzinę, która musi być bardzo przebiegła w swych uczynkach, żeby przetrwać. A z drugiej strony mamy naiwnych przez pryzmat łatwo zarobionych pieniędzy, bogatych domowników.
Joon-ho to jeden z najlepszych i najwybitniejszych twórców współczesnego kina. W swoim kinowym portfolio posiada takie produkcje jak Zagadka zbrodni, jeden z najstraszniejszych monster-movie w historii, czyli The Host. Potwór. A jego poprzednie dzieło, Okja, dostępne na Netfliksie, to zwariowane ekologiczne kino przygodowe. Ten reżyser praktycznie w każdym gatunku czuje się bardzo dobrze. Jest to właściwy człowiek na stołku reżyserskim. Dobre recenzje Parasite nie były więc za dużym zaskoczeniem dla mnie.
Z tak wspaniale zrealizowanym filmem dawno nie miałem styczności. Polski dystrybutor reklamuje ten film jako petardę, lecz dla mnie, jest to prawdziwa bomba. Jeśli masz obejrzeć w tym roku jeden film, niech to będzie Parasite.