Genshin Impact – perełka, z którą warto się zapoznać (recenzja)

Rok 2020 nie obfituje w pozytywne wiadomości, zarówno dla branży filmowej, growej, czy też dla ludzkości jako ogół. Oczywiście, są od tego wyjątki, i jednym z takich pozytywnych zaskoczeń jest właśnie Genshin Impact, gra chińskiego studia miHoYo. Co takiego tkwi w owym tytule, że przyciągnął on do siebie całe rzesze graczy i jest jedną z najpopularniejszych ostatnio gier Free-to-play? Dowiecie się tego w poniższym tekście, więc zapraszam do lektury.

Do Genshin Impact podchodziłem z dość dużą rezerwą, ponieważ kompletnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Pobrałem więc launcher z grą, grzecznie odczekałem aż się wszystko pobierze i zainstaluje, po czym zasiadłem do rozgrywki.

Fabuła

Historia zaczyna się od tego, że naszą siostrę/brata (w zależności od tego, co wybierzemy) porywa tajemnicza istota. Próbujemy więc ją odszukać, kierując swoje kroki ku wielkiemu miastu, które z czasem okaże się tylko malutkim kawałkiem ogromnego świata. Oczywiście podczas poszukiwań historia zboczy nieco z toru, otwierając kilka wątków pobocznych. Dzięki temu całość nie jest płytka, nie jest też przekombinowana. Całość ma niezwykle lekki i baśniowy klimat. Naszemu protagoniście cały czas towarzyszy wróżka Paimon, pełniąca rolę przewodnika po grze, i tłumacząca podstawy rozgrywki w początkowych godzinach przygody.

Genshin Impact jest poprowadzone niezwykle płynnie i dynamicznie. Nie znajdziemy tu godzinnych scen przerywnikowych, ton tekstu czy też innych nużących form narracji. Zamiast tego twórcy wolą od razu przejść do sedna, przez co całość płynnie przechodzi między wątkami, niczym w dobrym anime.

Oprawa audiowizualna

O anime wspomniałem nie bez powodu. Genshin Impact nie tylko wygląda jak azjatyckie animacje, ale też robi to w najlepszy możliwy sposób. Nie widziałem drugiej takiej gry, która tak dobrze oddałaby tą stylistykę. Postaci, bronie i przeciwnicy są renderowane tak, że wyglądają jak rysowane flamastrem. Dla kontrastu, wszystkie elementy otoczenia mają gładsze oświetlenie i sprawiają wrażenie malowanych farbą olejną bądź pastelami. Gra jest także świetnie zoptymalizowana. Bez problemu każdy komputer poradzi sobie z nią na najwyższych ustawieniach, a wersja mobilna i konsolowa również działają bez zarzutu.

Mimo iż Genshin Impact to gra chińskiego studia, to jednak dostępny jest też angielski dubbing i napisy, przez co zrozumienie historii nie będzie stanowić problemu dla większości graczy. Angielskie głosy są w porządku. Ot, zwyczajny dubbing jakich wiele – ani nadzwyczajnie dobry, ani też zły. Nie mam punktu odniesienia, ponieważ zdecydowałem się grać tylko w angielskiej wersji językowej. Jeśli jednak któryś z was, drodzy czytelnicy, zdecyduje się sprawdzić jak wypadają inne wersje językowe, chętnie posłucham waszej opinii – być może gra wiele wtedy zyskuje?

Rozgrywka

Jeśli miałbym powiedzieć, do czego porównałbym Genshin Impact, miałbym naprawdę spory problem. Gra ta jest naprawdę sporą mieszanką gatunkową i znajdziemy w niej elementy z takich gier jak The Legend of Zelda: Breath of the Wild (eksploracja, system staminy), Assassin’s Creed Odyssey (struktura zadań, głównie tych pobocznych), różnych MMO i Loot Shooterów. Wszystko to nie jest tutaj upchane na siłę, a raczej dobrze przemyślane i zintegrowane ze światem.

Podczas normalnej rozgrywki nie ujrzymy innych graczy. Nastąpi to dopiero, gdy zdecydujemy się dołączyć do czyjejś sesji bądź zaprosić innego gracza do swojej. Możemy także utworzyć matchmaking i wyszukać losowego gracza przykładowo podczas szturmów na co trudniejsze lochy i świątynie. Działa to trochę jak w The Division, Destiny i innych, gdzie samemu da się to wszystko przejść, ale zawsze w obecności innego gracza jest łatwiej i raźniej.

Sporo tutaj tego

Znajdziemy tutaj crafting, ulepszanie przedmiotów, podział postaci na żywioły, a także wiele innych mechanik. I mimo iż na początku wydaje się, że może to przytłoczyć, to wcale tak nie jest. Genshin Impact delikatnie wprowadza gracza w swój świat, tłumacząc mu wszystko z cierpliwością. Nie obrzuca gracza toną mechanik, ani znaczników. Takim sposobem niektóre tajniki rozgrywki odkryjemy dopiero po kilkudziesięciu godzinach zabawy.

Mimo iż nasze postaci i bronie mają statystyki, i w dużej mierze wiele od nich zależy, to w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, aby gra była nieuczciwie zmonetyzowana. Wszystkie misje, wątki, lochy i inne aktywności ukończymy bez wydawania chociażby złotówki. Za prawdziwą gotówkę kupić możemy jednak specjalną walutę, która pozwoli nam losować nowe przedmioty i postacie, a także wykonywać niektóre aktywności jeśli przekroczymy ich dzienny darmowy limit.

Są też i wady

Nic nie jest idealne, i niestety Genshin Impact nie jest tu wyjątkiem. Główny wątek, mimo iż ciekawy i dobrze poprowadzony, często będzie nam przerywany. Otóż aby pchnąć go dalej będziemy musieli albo zwiększyć swój Adventure Rank, czyli poziom doświadczenia uzyskiwany z misji głównych i pobocznych, albo ulepszyć swoje postaci, i tak dalej. Całość nastawiona jest po prostu na to, aby gracz spędził w niej mnóstwo czasu, najlepiej wracając codziennie. Dla tych, którzy zamierzają zostać z tą grą na dłużej zapewne nie jest to wada. Dla mnie jednak jest to dość spory minus, ponieważ psuje mi to cieszenie się wątkiem głównym.

Werdykt

Genshin Impact to gra, która okazała się jednym z moich największych pozytywnych zaskoczeń tego roku. Mimo swoich drobnych wad, polecam ją sprawdzić każdemu. Jest naprawdę miłą odskocznią od gier produkcji typowo amerykańskiej i europejskiej. Miejmy nadzieję, że na rynek będzie trafiać więcej tytułów takiej dobrej jakości, z tak dobrym i uczciwym modelem zarobkowym.