GeForce NOW mobile

Czarek opisał jak wygląda usługa GeForce NOW na PC. Obaj jesteśmy tą usługą zachwyceni. Jednak ja postanowiłem poddać GeForce NOW testom mobilnym. Ciekawi jak wyszło? Zapraszam!

Przygotowania

Zacznijmy od tego, jak do testów się przygotowałem. Usługa odpalana była na telefonie Motorola G8 Plus 4/64, nie jest to więc sprzęt najwyższych lotów, ale nie jest też stary. Dokupiłem też pada MSI GC30, aby mieć odpowiedni kontroler. Pół Poznania zjechałem za adapterem USB->USB-C, aby w ogóle połączyć dongla z telefonem. Internet był o przepustowości 8Mb/s, 2.4GHz, puszczony przez repeater. Sami widzicie, że warunki sieciowe raczej średnie do takich zabaw. W końcu wszystko działa, przejdźmy do tego, co jest najważniejsze.

Pad samoróbka
Pad po modyfikacjach

Testy GeForce NOW mobile

I tutaj MUSIMY sobie powiedzieć jedno. Jeżeli, tak jak ja, nigdy nie byliście fanami grania mobilnego i nie jesteście do tego przygotowani, to czeka was wydatek na pada (MSI, to mogło być wasze miejsce na reklamę). GeForce NOW nie wychwytuje miziania ekranu palcem jako ruchu myszy, nieważne jak będziecie próbować. A uwierzcie mi, dawno tak nie wymiziałem swojego telefonu. Wszelkie dotknięcie ekranu to impuls symulujący LPM i koniec, kursor nie drgnie. Odpadają zatem wszelkie gry strategiczne, RPG izometryczne i wszelkie gry, w których jest opcja choćby zaznaczania kilku jednostek. Jeżeli chodzi o gry obsługujące pada, no to tutaj sprawa jest ODROBINĘ lepsza. Steam pozwala na wyświetlenie na ekranie wirtualnego pada. Dawno nie używałem czegoś tak absurdalnie niewygodnego, jednak nie zmienia to faktu, że w Shadow Warrior 2 chwilę pograłem. Zatem mamy ustalone, kupno co najmniej pada jest konieczne.

Gry z obsługą pada

Jeżeli odpalamy grę, która jest dostosowana do sterowania padem, doznajemy wręcz mistycznego oczyszczenia. Jak fenomenalnie gra się w gry z PC na telefonie, to ja byłem w szoku. Żadnych odczuwalnych opóźnień w sterowaniu, wszystko działa pięknie, a gry, które już swoje lata mają, na małym ekranie znów wyglądają pięknie (na ciebie patrzę Dark Souls 2). Włączyłem również This War Of Mine, które ma specjalnie przygotowane sterowanie pod pada. Nie jest to tak wygodne, jak sterowanie myszką i klawiaturą, ale twórcy zrobili wszystko, co się dało, by jednak granie padem wciąż sprawiało przyjemność. Sprawdzałem również Shadow of Mordor, No Man’s Sky oraz SOMA. Wszystkie gry przystosowane do pada i działają pięknie.

Shadow of Mordor

Gry bez obsługi pada

Dalej mamy gry, które wymagają klawiatury i myszy. Tutaj na ekran wrzuciłem takie tytuły jak: Pillars of Eternity, World of Tanks i World of Warships. Jak to działa bez pada to już możecie się domyślać (no nie działa). Jeżeli mamy już podpiętego pada, to z pomocą przychodzi Steam wyświetlany na naszym ekraniku. Otóż w Steam możemy dowolnie ustawić nasz kontroler tak, by symulował dowolny klawisz klawiatury czy myszkę. Kiedy już ustawimy sobie odpowiednio pada, możemy wysłać dany profil ustawień do chmury Steam. Nie jest to ultra wygodny sposób i trzeba poświęcić na niego chwilę, ale działa. Udało mi się nawet zepsuć jedno zadanie w Pillarsach. Jeżeli ktoś jest uparty, to nawet będzie czerpał radość z tego rozwiązania. Sam poczułem niemałą satysfakcję, grając w klasycznego RPG padem. Przy WOT i WOWs sytuacja jest oczywiście analogiczna, chociaż jest to już mniej wygodne rozwiązanie. Może to jednak być kwestia dopieszczenia ustawień pada.

Pillars of Eternity

Gry z częściową obsługą pada

I kategoria gier, która zawiodła mnie kompletnie – gry z częściową obsługą pada. To są takie gry, które chciałyby być fajne, ale nie do końca wiedzą jak. W tej kategorii włączyłem Elite: Dangerous, Euro Track Simulator 2 oraz War Thunder. Myślałem, że to z symulatorami będzie największy problem. BŁĄD! Największą kaszaną jest War Thunder, który kilka opcji ma przypisanych do guzików pada, ale nie do końca wiadomo, jak działają, a niektóre nie działają wcale. Kiedy już przebrnąłem przez menu w stylu godnym baletnicy z połamanymi nogami tańczącej Jezioro Łabędzie, okazało się, że sterowanie czołgiem w ogóle nie jest obłożone na padzie i stałem jak taki kołek. Stosunkowo dobrze wypada Elite, które w opcjach sterowania ma możliwość wybrania pada. Pamiętajcie jednak, że jest to symulator pełną gębą i w standardzie obłożona jest większość klawiatury. Nie zmienia to faktu, że konsolowi gracze jakoś sobie radzą. Trochę gorzej wypada w moim odczuciu ETS2. Tutaj musiałem spędzić więcej czasu na ustawieniach w samej grze, ale wciąż się da.

Elite Dangerous

Jakość obrazu

Jeszcze jedna sprawa techniczna, która jest dosyć istotna. Jak to wszystko sprawdzało się w moich warunkach sieciowych? Czasami bywało tak, że jakość obrazu automatycznie się pogarszała, aby nie zerwać połączenia, jednak po chwili wracało wszystko do normy. Z czystym sercem nie polecam grania bez WiFi. Wasze pakiety internetu zostaną wchłonięte jak przez czarną dziurę. Pamiętajcie, że to było 8 Mb/s, a i tak pogarszała się czasami jakość obrazu, bo brakowało przesyłu. Zakładam, że optymalną wartością byłoby 10 Mb/s. Szybkie wyliczenia, zakładając, że chcemy pograć sobie godzinkę, a operator daje nam przez LTE przepustowość 10 Mb/s to pozbywamy się… 10x60x60… około 36 Gb w ciągu godzinnej rozgrywki.

Podsumowanie GeForce NOW mobile

GeForce NOW może być prawdziwym wybawieniem dla graczy, którzy nie chcą co 2 lata wymieniać sprzętu. I chociaż bardzo kibicuję, aby usługa rozwijała się jak najlepiej, to w kwestii grania mobilnego mam mieszane uczucia. Są gry, które działają fantastycznie, ale są też takie, w których sterowanie to masakra. Sytuacje ratują funkcje Steam, takie jak symulowanie klawiatury i myszy za pomocą pada. Mimo wszystko polecam sprawdzić usługę w warunkach domowych. Pamiętajcie, by łączyć się przez WiFi, bo inaczej biedne wasze pakiety danych. No i mam jeszcze jedno wielkie ALE… dlaczego w GeForce NOW na PC mam Wiedźmina 3, a na telefonie nie istnieje w bibliotece gier?