Fortnite: Rozdział 2, Sezon 4 – wrażenia. Czy gra idzie w dobrym kierunku?

Pomimo sporej niechęci dużej części graczy, Fortnite ma się świetnie. Nadal gra w niego sporo osób, zarówno starszych i młodszych. Nowy sezon to dla społeczności tej gry duże wydarzenie, wprowadzające sporo zmian. Czy są one dobre, i czy gra dzięki nim zyskała na grywalności? Tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo to kwestia subiektywna. Jeśli więc chcecie poznać moje wrażenia, zapraszam do lektury.

Każdy z sezonów w Fortnite miał swój motyw przewodni. Czy byli to piraci, czy też podróże w czasie, zawsze coś się działo. Tym razem Epic Games nawiązało współpracę z Marvelem i owocem owej współpracy jest sezon poświęcony w całości marvelowskim superbohaterom. Każda skóra i element kosmetyczny jaki otrzymamy w ramach karnetu bojowego nawiązuje bezpośrednio do bohaterów znanych z kart komiksów. Uważam to za strzał w dziesiątkę – Marvel obecnie jest rozpoznawalny jak nigdy, a dodatkowo miło zgrywa się to z nadchodzącą premierą gry Marvel’s Avengers.

Zmian doczekała się sama mapa, na której będziemy walczyć z innymi graczami o pierwsze miejsce. Liczne miejscówki nawiązują teraz do uniwersum Marvela, a dla posiadaczy karnetu bojowego premium oferują także tematyczne wyzwania. Oczywiście efektem owych zmian są także liczne modyfikacje w rozgrywce. Oczywiście, sam rdzeń został zachowany, więc Ci, którzy do tej pory Fortnite nie polubili raczej zdania nie zmienią. Ale dla tych, którzy w owego Battle Royale pograć sobie lubią, czekają m.in. zmiany w rotacji broni, nowe typy oręża, powrót pułapek, które można zastawiać a także wiele innych, ale za to mniejszych zmian. W ciekawy sposób twórcy ulepszyli system łowienia ryb. Teraz wyłowić możemy również takie, które wpłyną na nasze umiejętności. Jedne pozwolą wyżej skakać, inne widzieć w ciemności, a jeszcze inne przywracają naszej postaci życie.

Widać także, iż z sezonu na sezon gra staje się coraz ładniejsza. Nie są to jakieś drastyczne zmiany, ale subtelne smaczki, takie jak lekkie poprawienie efektów postprocesowych czy też zmiana kolorystyki. Naprawdę miło się teraz patrzy na tą grę. Jest to dosyć imponujące, ponieważ mimo stałego rozrostu gry w treść, owa nadal działa równie dobrze na konsolach, gdzie trzyma stabilne 60 klatek na sekundę (z wyjątkiem Switcha). Na komputerach osobistych również jest dobrze, chociaż przeglądając subreddit tej gry, da się zauważyć liczne narzekania na gorszą optymalizację względem poprzednich sezonów.

Mimo wszystkich pozytywnych aspektów, zauważam też pewne wady. Nie mogę pozbyć się wrażenia iż Epic zapędził się w ślepą uliczkę. Nowe sezony może i są świetne, ale czuć, że prostota gry znana z pierwszych sezonów gdzieś tutaj ucieka. Gra powoli staje się nieco przekombinowana, będąc jednym wielkim natłokiem mechanik, licencji i rozwiązań. Zaczyna w tym nieco brakować tożsamości. Fortnite jako gra wydaje się bardzo ulotny – jest to usługa, która tak szybko się zmienia, że ledwo przypomina swój pierwowzór. Gracze już teraz tęsknią za starymi wersjami mapy, starymi mechanikami i broniami.

Ja sam, osobiście, chętnie zagrałbym w Fortnite jeszcze z czasów kilku pierwszych sezonów gry. Epic mógłby tutaj upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – wydać Fortnite Classic. Byłaby to wersja gry ze szczytu wzrostu swojej popularności, dostępna za symboliczną opłatą, dla tych bardziej zagorzałych zwolenników produkcji. Sam byłbym skłonny na taką wersję gry wydać kilkadziesiąt złotych, jeśli takowa by się ukazała. Patrząc na popularność World of Warcraft Classic, może nie jest to aż tak zły pomysł?