Driftland: The Magic Revival – magicznie wciągający RTS

Co można powiedzieć o społeczeństwie, które samo siebie zniszczyło do tego stopnia, że mieszka na poszczególnych kawałkach planety? Że jest podzielone. Driftland: The Magic Revival to produkcja z gatunku RTS, która opisuje taką sytuację. Czy rządzenie kawałkami planety to fajna i łatwa robota? Zapraszam do czytania mojej recenzji gry.

Świat Driftlanda od wielu wieków pogrążony był w wojnie. Walczyli ludzie, walczyły elfy i krasnoludy. Królowie pozbierali swoich najlepszych magów, by wspomogli w boju żołnierzy. Niestety, zakłócenie w zaklęciu spowodowało, że delikatna struktura magii wytworzyła tyle energii, że “no dużo było i uderzyło”. Planeta podzieliła się na dużo kawałeczków, które dalej orbitują wokół jej jądra. Po zakończeniu walki, magowie zmuszeni do współpracy resztkami sił zabezpieczyli resztkę i zniknęli. Po wielu wiekach na świecie pojawia się gracz, który jest wielkim czarownikiem. Takich jak on jest wielu, więc i wojna trwa nadal.
Driftland: The Magic Revival to rasowy RTS, gdzie niczym w Anno rozwijamy poszczególne kawałeczki naszego królestwa, idąc nawet w zarządzanie zasobami ludzkimi, a po chwili jak we Frostpunku musimy starać się o zadowolenie ze strony naszych poddanych. Jeżeli wszystko idzie dobrze, ludzie żyją spokojnie, a dochód państwa rośnie i można go zainwestować w inne dziedziny. Jeżeli coś idzie nie tak, nasz teren nagle zamieni się w obszar zamieszek, które nasi żołdacy sami stłumią tak, jak nie robiono tego w naszej historii. A kiedy wyludnimy się, będzie problem z brakiem personelu wydobywczego i chętnymi na nasz kawałek lądu przeciwnikami.
Okoliczne wysepki można ze sobą łączyć mostami i magią, by rozszerzyć nasze królestwo. Na niektórych można znaleźć wielkie skarby, które mogą dać nam umiejętności potrzebne do rozwoju postaci. Pomogą nam one poprawić wytrzymałość budynków jak również wpływają na naszych podkomendnych i finanse królestwa. odpowiednio wysoka reputacja pomoże nam osiągnąć więcej punktów dziennie. Musimy także dbać o ludność i przypisanie jej do odpowiednich sektorów tak, by nie zniszczyć równowagi zarobkowej.
Pod opiekę dostajemy różnych bohaterów. Ich głównym celem jest eksploracja, starają się unikać walki. Oczywiście, możemy wydać im rozkaz by walczyli, ale lepiej pozostawić to do dyspozycji wojska. Wojskom można dobrać dodatkowe ulepszenia, by lepiej sobie radzili w walce, dotyczy to tak samo bohaterów. Musimy tylko mieć kuźnię. 
Na pochwałę zasługuje warstwa audiowizualna. Jest w radosnych barwach typowych dla fantasy. Przypomina po części Warcrafta 3, gdyby go mocno zmodyfikować. Dźwięk, zwłaszcza sama muzyka, to świetna sprawa. Choć utwory nie są dziełami sztuki, zdecydowanie dobrze się ich słucha oraz czuć, że nieco wysiłku włożono w to, by było to możliwie dobrze zrobione. No i piękne animacje związane z magią, przykładowo młotki stawiające budowlę. Podobnie z wydajnością gry. Gra działa dobrze, ciągle w 60fps ii robi to ładnie, bez irytacji. 
No i docieramy do kilku problemów. Według mnie, tempo gry jest zbyt wolne. Mimo dostępności przyspieszenia czasu, nadal ma się wrażenie, że wszystko jest powolne i trwa latami. No i są drobne błędy w polskim tłumaczeniu, ale to pewnie najbliższe łatki poprawią.
Driftland: The Magic Revival to ciekawe podejście do RTS. Daje frajdę z budowania imperium i łączy ją z dbaniem o to, by ludzie nas lubili. No i radosna szata graficzna, która powoduje, że świat jest rzeczywisty. Zdecydowanie warto się zainteresować tym tytułem i poświęcić mu nieco czasu.

Trzy grosze od Naczelnego: Drogi czytelniku! Jeżeli pamiętasz czasy Windows’a 95 oraz 98 to najprawdopodobniej pamiętasz też grę Majesty. Driftland to właśnie takie Majesty w nowocześniejszej odsłonie.