Dlaczego (nie) kibicuję Google Stadia?

Rynek gier w ostatnich latach uległ sporej segmentacji. Mamy konsole trzech różnych producentów, smartfony, a na pecetach całe wręcz zatrzęsienie różnych sklepów cyfrowych. Mamy także platformy streamingowe, takie jak Playstation Now czy też GeForce NOW. Nic więc dziwnego że w rynek ten chce się wgryźć także Google, prezentując swoją nową platformę streamingową do grania, czyli Google Stadia. Czy jednak potrzebujemy nowej usługi?

Usługa amerykańskiego giganta wyróżnia się przede wszystkim tym, że obsłuży każdy kontroler, i działać ma ona na niemal każdym wspieranym obecnie urządzeniu. Takiego rozwiązania są zarówno plusy, jak i minusy, na początku omówię zalety rozwiązania od Google, a jest ich kilka:



+ Będzie można grać w pięknie wyglądające gry na każdym urządzeniu – jest to naprawdę super sprawa, szczególnie że nie każdy ma odpowiedni sprzęt, albo miejsce na niego. Podobno urządzenia po stronie Google są naprawdę mocne, więc będziemy mogli rozsiąść się wygodnie i poznawać historię w najwyższej jakości u siebie, aby potem móc kontynuować ją u znajomego, a dokończyć w pociągu podczas długiej podróży. 

+ Nie będziemy musieli się przejmować instalacją czegokolwiek – wszystkie pliki są w chmurze, nie będziemy zmuszeni czekać kilku godzin aż dużo ważące tytuły AAA zagoszczą na naszym dysku. Zapisy także nie będą przechowywane lokalnie więc będzie można grać na swoim stanie zapisu na każdym urządzeniu, w każdym miejscu.

+ Unikniemy oszustów w grach wieloosobowych – jako że wszystkie pliki przechowywane będą po stronie Google’a, to nie ma takiej możliwości, aby cokolwiek w nich zmodyfikować. Oznacza to że będziemy mogli cieszyć się sprawiedliwą rywalizacją, z daleka od wszelkich oszustów.

I tu w sumie zalety się kończą, serio. Teraz zajmiemy się wadami takiej usługi, których widzę zdecydowanie więcej:

– Każda gra będzie wymagała stałego połączenia z siecią – oznacza to mniej więcej tyle, że teraz nawet i długość życia gier singlowych zależeć będzie od wydawcy gry. Jeśli wyłączy on serwery gry, bądź wycofa ją z katalogu Google Stadii to po prostu zostaniemy z niczym. 
Gra po prostu pójdzie na śmietnik cyfrowej historii, bo nikt już nie będzie miał do niej dostępu. Nie jest to jednak sytuacja analogiczna do gier always online – gdy ich serwery upadną, to co zdolniejsi miłośnicy danej produkcji zawsze próbują ją wskrzeszać, stawiając własne, prywatne serwery. W przypadku usługi od Google tak nie będzie.

– Odczuwalne opóźnienia w sterowaniu – strumieniowanie zawsze wiąże się ze zwiększeniem 
opóźnienia w przesyle obrazu, ponieważ ten musi przebyć dłuższą drogę z serwera na nasz sprzęt. Narzekaliście więc na duży ping w grach multiplayer? Teraz będziecie mogli robić to także w grach singlowych! Plus będziecie mogli cieszyć się nagłymi spadkami w jakości obrazu, jeśli wasze łącze internetowe jest niestabilne. 

– Brak jakiejkolwiek customizacji – to że pliki nie są przechowywane u nas jest zarówno zaletą, jak i wadą. Zaletą jest wspomniany wyżej brak oszustów i ludzi psujących rozgrywkę. Ale ogromną wadą jest po prostu brak wolności związany z niemożnością zmodyfikowania czegokolwiek. Zmiana ustawień graficznych, wgrywanie modów, modyfikowane zapisy rozgrywki, trainery – tego wszystkiego nie będzie. Przymusem jest w tym przypadku granie w grę tak, jak życzy sobie producent, co nie każdemu się podoba. A skoro zniknie scena moderska, to i społeczności zgromadzone przy danych tytułach będą mniejsze.

– Gry nie będą już naszą własnością – oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ze Steama gry się tylko wypożycza, a wydania płytowe to nic innego jak licencje na nośniku. Z nimi jest jednak inaczej, bo w przypadku awarii usługi/internetu płytkę zawsze można odpalić bez łączenia się z czymkolwiek (nie w każdym przypadku, niestety), a gry ze Steama są na dysku, a sam Steam posiada tryb offline. W przypadku Stadii to Google decyduje jak długo dany tytuł żyje, a my będziemy od tej decyzji w pełni zależni.

Poza tymi wszystkimi minusami, są jeszcze kolejne. Otóż załóżmy, że jesteśmy osobą, którą pasjonuje gromadzenie i archiwizowanie gier. Nagle jakaś firma ogłasza, że kontynuacja danego tytułu będzie na wyłączność Google Stadia. Co to dla nas oznacza? Że nigdy nie będzie dane nam legalnie zarchiwizować danego tytułu, zapisać go dla przyszłych pokoleń. On po prostu przepadnie, razem z usługą. Bo umówmy się – nic nie trwa wiecznie. Więc jeśli przykładowo tytuł X wyjdzie tylko na Stadię, która po kilku latach może zostać zamknięta, to równie dobrze tytuł ten mógłby nie istnieć wcale. 

Jest jeszcze jedna sprawa – grafika. W grach zawsze fascynowało mnie, że piękny interaktywny świat który właśnie oglądam, i na który mam wpływ, jest renderowany w czasie rzeczywistym za pomocą małej skrzyneczki, czy to konsoli, czy to peceta. Wraz ze Stadią magia ta zniknie. Grafika komputerowa przestanie na mnie robić aż takie wrażenie, jeśli wiadomo będzie że jest renderowana za pomocą potężnych maszyn Google’a, które prawie nie posiadają ograniczeń.

Oczywiście wszystkie te minusy nie dotyczą każdego. Jeśli obojętna komuś jest kwestia własności dóbr cyfrowych oraz to, po czyjej stronie renderowany jest obraz to Stadia może być dobrym rozwiązaniem. Nie każdy w końcu chce gromadzić, niektórzy wolą zabawę tu i teraz. Należy też pamiętać że możliwość grania w chmurze niekoniecznie musi zabić cyfrówki i wydania pudełkowe. Te rzeczy mogą pięknie ze sobą koegzystować, co pokazuje przykład branży filmowej. Mimo obecności takich serwisów jak Netflix, fizyczne płyty z filmami nadal są chętnie kupowane. Sam Netflix w niektórych przypadkach pozwala nawet na pobieranie filmów i oglądanie ich w trybie offline. Ba, nawet PS Now, usługa streamingowa do grania w gry z konsol Playstation oferuje taką funkcję. Jak widać, nie wszystko wskazuje na to, że wraz z chmurą nadejdzie koniec posiadania gier. Jeśli Google Stadia nie będzie koniecznością, a po prostu kolejną opcją, to będę zadowolony. W przeciwnym wypadku będzie mi zwyczajnie przykro, że nie będę mógł już więcej dokładać gier na półkę, ani dodawać ich do biblioteki gier cyfrowych. A czy wy będziecie korzystać z usługi Google?