Czy Destiny 2 to dobra gra?

Destiny 2 to gra, która niewątpliwie była burzą w świecie gier. Był to jeden z bardziej wyczekiwanych tytułów na PC, który okazał się wtopą. Twórcy próbowali naprawiać grę za pomocą patchy i płatnych rozszerzeń, aż w końcu tytuł stał się kością niezgody pomiędzy twórcami a wydawcą. Ostatecznie Destiny 2 przeszło na model Free2Play i weszło na platformę Steam. Jak zatem teraz wygląda sytuacja?
Aż chciałoby się wyjść na miasto

Bungie to zdecydowanie developer, który ma za sobą już kawał historii i bardzo ciekawe portfolio (Myth: The Fallen Lords, Halo i parę innych), lecz okazało się że największy sprawdzian był dopiero przed nimi. Już pod skrzydłami Activision Blizzard stworzyli i wydali na świat coś zupełnie nowego – Destiny, które przeznaczone było wyłącznie na konsole. Opinie o grze były różne, ale pamiętam że zazdrościłem konsolowcom tej gry. Gdy ogłoszono premierę Destiny 2, moja zazdrość składała się z niezbyt mocnego komputera, braku pieniędzy i dużej miłości do klimatów, ale już mogłem żyć nadzieją. Ostatecznie stosunkowo niedawno nabyłem laptopa (Hurr Durr Laptop Gamingowy), a do miseczki ze szczęściem doszła miseczka z newsem “Destiny 2 będzie za free”. Nie będę pisał takich oczywistości jak to, że grę sprawdziłem… chociaż tym zdaniem właśnie napisałem tą oczywistość. Zatem jak prezentuje się Destiny 2 obecnie?

Zaraz po premierze oficjalnej wersji na platformie battle.net gra zebrała straszne baty za monotonię i nudę. Szczerze mówiąc trochę się nie dziwię bo tytuł składa się z powtarzalnych czynności, za które raczej ciężko zapłacić te 200zł. Ale nie będziemy rozmawiać o wersji płatnej tylko o darmowej. Czy pieniądze zmieniają punkt widzenia? Kurde tak! Kiedy nie mamy z tyłu głowy kwoty świecącej na czerwono, którą wydaliśmy na grę, możemy spokojnie oddać się rozrywce. A rozrywki jest tu naprawdę sporo (a nie dotarłem jeszcze do rajdów), od pięknej grafiki, poprzez muzykę aż do satysfakcjonującego modelu strzelania.
Konstrukcja tego poziomu rozwaliła mi czachę

Na Światło, jaka ta gra jest ładna! Naprawdę ciężko nie zachwycać się pięknie malowanym skybox’em, dopracowanymi modelami postaci czy nawet efektami. Zdjęcia, które oglądacie podczas czytania tekstu pochodzą z mojej własnej rozgrywki i jak słowo daję, jeżeli znajdę guzik odpowiedzialny za chowanie interfejsu to ta gra stanie się kolejnym generatorem tapet. Również z modelami przeciwników jest bardzo ciekawa kwestia bo, nie ukrywajmy faktów, walczymy z klonami. Tak, mięso armatnie to armia klonów, ale… wszystko jest na tyle ładnie zrobione i łączy się z dynamiką gry, że absolutnie powtarzalność modeli mi nie przeszkadza. Te klony po prostu przyjemnie się rozwala, a biorąc pod uwagę że każdy typ przeciwnika ma swój słaby punkt to nie można było wprowadzać za dużo różnic między modelami jednego rodzaju.

A propos rozwalania czachy

No i właśnie, przejdźmy do tego rozwalania bo jest to core całej gry. DOOM miał fenomenalny model strzelania (zwłaszcza ze strzelb), jednak Destiny 2 robi to w mojej opinii nawet lepiej! Niezależnie od dzierżonej broni czujemy moc z niej płynącą. Obecnie biegam z karabinem wyborowym i totalnie czuje się jakbym strzelał do kosmitów z M1 Garand (wiecie, każdy strzał to potężne kopnięcie)! Ale feeling strzelania to nie tylko broń, ale również to jak reagują na nią przeciwnicy. Zauważyłem kilka animacji, które wykonują przeciwnicy obrywający strzałem nie-śmiertelnym w zależności od miejsca trafienia. Do tego dochodzą epickie efekty podczas zabicia wroga strzałem w słaby punkt (headshoty smakują tu wybornie, zwłaszcza na ciepło). Martwy przeciwnik również otrzymuje pośmiertny ragdoll do czasu jego wyparowania z pola walki. Nie mogę również zapomnieć o tym, że jeżeli przeciwnik wybucha to oddziałuje też na swoich okolicznych kamratów. Rany! Tu jest tyle miodu, mięsistości, satysfakcji i zabawy! Prawie zapomniałem o poziomie trudności. Początek wydaje się nad wyraz prosty, ale obecnie znajduję się na etapie gdzie ginę dosyć szybko. Głównie jest to wina mojej własnej głupoty, złego pozycjonowania czy zbyt długiego pozostawania w miejscu. Wrogowie są bezlitośni i potrafią nas zalać liczebnością.

Całości dopełnia muzyka, chociaż z tym elementem zawsze mam problem i rozgraniczam go na 3 kategorie:
a) Jest, ale poza tym nie robi nic
b) Jest i uzupełnia obraz
c) Jest świetna i sprawia przyjemność nawet słuchając jej osobno.
No Destiny 2 mógłbym wrzucić do każdej z kategorii bo ani nie zauważam jej jakoś szczególnie w grze, ale ewidentnie uzupełnia to co widzimy na obrazie oraz przyjemnie jest jej posłuchać osobno (tak jak to robię teraz przy pisaniu tekstu), ale na krótką metę. Nie jest ona jakaś super i słyszałem lepsze kompozycje, ale nie oznacza to że jest zła. Z kolei reszta udźwiękowienia, taka jak dźwięki efektów specjalnych, głosy oponentów czy odgłosy walki, to już wysoka półka. Tu muszę przyznać, że widać napracowanko. Warto też wspomnieć, że gra została w pełni zlokalizowana w języku polskim.
No i są też finishery

No ok, pozachwycałem się, to teraz czas odpalić tryb szkalowanka by powytykać błędy. Na wszystkich bogów developingu, dlaczego ta gra jest tak powtarzalna?! Autentycznie mam wrażenie, że robię ciągle to samo! To już nawet nie jest “przynieś, podaj, pozamiataj”, a zwyczajne “idź, zabij hordę wrogów, idź, zabij więcej wrogów, wciśnij przełącznik, zabij dużego wroga”. I może posłużyłem się tutaj dużym skrótem myślowym, ale z grubsza to naprawdę tak wygląda. Ba! Czasami różne misje polegające na tym samym rozgrywają się na tym samym obszarze. To już się nawet logicznie nie spina bo skoro jakąś bazę oczyściliśmy z wrogów to jakim cudem za 5 minut wracamy tam z powrotem i znów zabijamy całe legiony? Ale cały czas żyję nadzieją, że to tylko początek i dalej będzie lepiej. Z resztą Bungie daje nam do przejścia prolog rozszerzenia Shadowkeep i ta misja jest naprawdę zrealizowana z polotem. Daje się w niej odczuć klimat terminatora (te sceny kiedy ludzie walczą na zniszczonej ziemi z T-800) oraz Alien vs Predator (jaskinia, którą oświetlamy sobie tylko latarką, a z ukrycia atakują nas przeciwnicy).

Swoją drogą, udostępnienie prologu rozszerzenia w darmowej grze to doskonały ruch marketingowy. Tutaj twórcy doskonale wiedzieli co robili. Ta jedna misja jest naprawdę zróżnicowana i klimatyczna do tego stopnia, że jestem gotów kupić Shadowkeep. Mikropłatności nie odnotowałem, ale też jakoś specjalnie ich nie szukałem.
Ale warto czasami spojrzeć w niebo

Nie udało mi się jeszcze rozgryźć całej gry i są mechaniki, które pozostają dla mnie tajemnicą. Na początku trochę się zawiodłem mając do wyboru tylko 3 klasy postaci (chociaż i tak jest to ilość, do której Gaben jeszcze nie potrafi doliczyć), później jednak okazało się iż każda z klas ma jeszcze 3 podklasy które możemy dowolnie przełączać. Wychodzi zatem, że mamy 9 klas postaci… jeżeli do tego dorzucimy całe tony sprzętu, które w pewien sposób definiują styl rozgrywki to zaczyna się robić przyjemnie. Do wszystkiego dochodzą mechaniki ulepszania sprzętu czy nawet dopasowania typu obrażeń do przeciwników, ale tego nie będę wam opisywał byście mogli czerpać przyjemność z samodzielnego odkrywania gry.

Podsumowując!
Destiny 2 to naprawdę solidna produkcja, która daje niesamowitą frajdę oraz cieszy oko. Nie dziwi mnie jednak narzekanie osób, które zapłaciły, na powtarzalność. Jednak mówimy o tym co JEST, a nie o tym co BYŁO… a jest naprawdę dobrze i warto tej grze dać szansę. JEST ZA DARMO! A do tego wszystkiego należy wspomnieć o optymalizacji. Na moim laptopie GAMINGOWYM wszystko działa na wysokich ustawieniach w 60 klatkach.
Mój sprzęt:
Intel Core i5-8300H
16GB pamięci RAM
GTX 1050 Ti