Crash Bandicoot: On the Run! – recenzja. Mobilnych platformówek nigdy dość!

Crash Bandicoot to marka, która obecnie przeżywa drugą młodość. Wszystko to za sprawą wydanego w ostatnich latach remake’u klasycznej trylogii, a także dzięki zeszłorocznej kontynuacji. jednak to nie wszystko, bo w tym roku pojawiła się kolejna gra z serii, tym razem na smartfony.

Jak to działa i wygląda?

Pierwsze na co lwia część graczy zwraca uwagę to oprawa graficzna, i tutaj jest naprawdę dobrze. Może i nie jest to poziom ostatnich kilku części wydanych na duże sprzęty, ale jednak jak na standardy smartfonów jest świetnie. Crash Bandicoot: On the Run! jest dobrze zoptymalizowany, więc płynna rozgrywka nie będzie problemem dla większości aktualnych telefonów. Udźwiękowienie jest genialne i przywodzi na myśl melodie obecne jeszcze za czasów pierwszego PlayStation.

Niby endless runner, ale jednak nie
Uproszczony, ale nie dla idiotów

Gry mobilne z uwagi na naturę dotykowego ekranu nie są takie zaawansowane, jak ich odpowiedniki na konsole i komputery. Crasha też uproszczono – tym razem biega samoistnie, a gracz może nim skręcać, ślizgać się i skakać, a także wykonywać prosty atak. Czy jest to jednak jakieś przesadne uproszczenie? A no nie jest, ponieważ mimo łatwego w opanowaniu sterowania, poziomy potrafią być niezłym wyzwaniem, a czas na reakcję na przeszkody to czasem i ułamki sekund. Jeżeli miałbym porównać Crash Bandicoot: On the Run! do innych mobilek to na myśl przychodzi mi dość leciwe Subway Surfers.

Nie tylko bieganie, ale także płacenie i czekanie

Gdyby w tej grze chodziło tylko o sunięcie przed siebie na złamanie karku, to całość byłaby nudna i zbliżona do innych gier tego typu. Dlatego też studio King, odpowiedzialne za tą produkcję, postanowiło wrzucić do niej tonę innej zawartości. Mowa tutaj o walkach z bossami, aspektach społecznościowych, a także rozwijaniu własnej wyspy. Wszystko to wiążę się z ekonomią gry, a to niestety prowadzi do monetyzacji, która krótko mówiąc, nie jest w tym tytule najlepsza.

Crash Bandicoot: On the Run! to również budowanie miasteczka

Zacznijmy od początku, czyli od wspomnianej wyżej ekonomii. Otóż biegając rudym futrzakiem (To jest jamraj ~ Szogun) na swojej drodze spotkamy zniszczalne skrzynki z zasobami. Owe zasoby potrzebne są do ulepszania wyspy, tak aby umożliwiała wytwarzanie przedmiotów. Wytworzone dobra tak właściwie służą tylko do tego, aby odblokować kolejne starcia z bossami. Oznacza to mniej więcej, że bez żmudnego zbieractwa albo kupowania zasobów za walutę premium, nie przejdziemy fabuły. Walutą tą są kryształy, które możemy wydać także na przedmioty kosmetyczne, i tutaj pojawia się kolejny zgrzyt. Skiny jakie nałożymy na Crasha wpływają na rozgrywkę, przykładowo te droższe mogą zapewnić mu więcej zbieranych zasobów albo dodatkowe życia. Całe szczęście bonusy od przedmiotów kosmetycznych są niedostępne w trybie wieloosobowym.

Zawartość i tryb wieloosobowy

Crash Bandicoot: On the Run! poza kampanią i swobodnym bieganiem w celu zbierania surowców oferuje kilka atrakcji. Co pewien czas dostępne są nowe wyzwania, czyli w tym przypadku poziomy o wybitnie dużym poziomie trudności. Nieraz trzeba się ich wręcz nauczyć na pamięć, aby dać sobie radę. Dodatkowo pewne etapy możemy przechodzić na czas, bijąc własne rekordy, a jeszcze inne etapy nagradzają nas klejnotami i zasobami, nieco łagodząc męczące zbieractwo. Wszystko to działa w trybie offline, więc możemy mobilnego Crasha Bandicoota odpalić dosłownie wszędzie.

Po podłączeniu się do sieci to czeka nas jeden dodatkowy tryb, a mianowicie Survival Run. Polega na tym że wraz z dwoma innymi graczami biegamy bez końca. Wygrywa ostatni żyjący. Za rozegrane mecze w tym trybie wygrywamy puchary, które decydują o naszej pozycji w rankingu. Im wyżej w nim będziemy, tym lepszą nagrodę dostaniemy pod koniec danego eventu. Jednak żeby móc się na takie bonusy załapać, trzeba się zapisać do jakiegokolwiek klanu w grze. Taka przymusowa integracja nie wszystkim przypadnie do gustu.

Werdykt

Mimo pewnych wad, jest to dobra gra mobilna. Wielkimi plusami są brak reklam, tryb offline, a także to, że jest to po prostu przyjemna platformówka. Polecam wszystkim spróbować, ponieważ najnowsze przygody Crasha są dostępne na Google Play i App Store za darmo.