Co Valorant robi lepiej, a co gorzej od Counter-Strike’a?

Nowa gra Riotu świetnie sobie radzi, pomimo tego że jest jeszcze w fazie zamkniętych beta testów. Codziennie dziesiątki tysięcy osób spędzają grube godziny przed ekranami, grając kolejne mecze bądź oglądając jak robią to ich ulubieni streamerzy. Jeśli chcecie poznać moją opinię i dowiedzieć się, co według mnie zagrało perfekcyjnie w Valorancie, a co nie, to zapraszam do dalszego czytania.

Rdzeń rozgrywki

Valorant posiada mnóstwo usprawnień, których zdecydowanie brakuje Counter-Strike’owi. Znajdziemy tutaj mapy z teleportami, mapy z trzema lokacjami do podkładania bomby, a kolejne lokacje zapewne również będą obfitować w tego typu ciekawostki. Każda z postaci ma inny zestaw umiejętności, co oznacza że odpowiedni wybór swojego bohatera przed meczem może zaważyć o wyniku końcowym. Umiejętności te są zróżnicowane – przykładowo Phoenix leczy się za pomocą swoich własnych granatów zapalających, a Sova potrafi skanować otoczenie za pomocą specjalnych strzał. Grając w tą grę czuje się naprawdę spory powiew świeżości w gatunku taktycznych strzelanek.

Otoczka fabularna i własna tożsamość

Co by dobrego nie mówić o Counter-Strike’u, to jednak w tym aspekcie wypada on zdecydowanie gorzej od Valoranta. Mimo posiadania unikalnych map i klimatu, to jednak Valorant jest tą produkcją, która lepiej zapada w pamięć. Twórcy zadbali tutaj o odpowiednią ekspozycję świata przedstawionego. Mapy są o wiele bardziej zróżnicowane i nie przypominają kolejnych zlepków assetów. Same postaci którymi gramy mają swoje osobowości i interakcje między sobą. Przywodzi to na myśl sposób, w jaki Overwatch prezentuje swoje uniwersum.

Ilość trybów i rozgrywka solo

Z racji tego że nowa gra twórców League of Legends to nadal Beta, oczywistym jest pewnych rzeczy może brakować. Jednak tutaj mowa jest o tak podstawowych funkcjach jak możliwość potrenowania solo bez konieczności łączenia się z internetem, czy też możliwość hostowania własnych serwerów. Tryby gry są tylko dwa, brakuje tu także możliwości tworzenia własnych wariantów zabawy. W tym wszystkim gry z serii Counter-Strike pokonują na obecną chwilę Valoranta.

Oprawa graficzna i warstwa dźwiękowa

Valorant prezentuje się lepiej od Counter-Strike’a. Jest to moje subiektywne i dość stronnicze zdanie, ponieważ jestem wielkim zwolennikiem oprawy stylizowanej. Gry w stylistyce takiej jak Valorant czy Fortnite mają o wiele większe szanse na przyciągnięcie do siebie dużych grup graczy. Dzieje się tak właśnie ze względu na żywe kolory, przejrzystość, czytelność i większą dostępność dla różnych grup wiekowych. Również warstwa audio jest w Valorancie lepsza, ponieważ Riot zadbał o pełen polski dubbing. Zasługuje to na pochwałę w przypadku gry będącej jeszcze betą. Przykładowo, taki Apex Legends polskiej ścieżki dźwiękowej doczekał się dopiero kilka miesięcy po premierze, a wiele gier multiplayer nawet nie ma polskich napisów.

Możliwości customizacji

Valorant nie oferuje aż takiej dowolności w przedmiotach kosmetycznych jak Counter-Strike. Brakuje tutaj naklejek na bronie, skórek do postaci, czy też możliwości dropienia skinów z meczy i handlu z innymi graczami. To wszystko sprawia że tak naprawdę jedyną możliwością jest nabywanie takowych bezpośrednio za walutę premium w grze, ale niestety, ceny są dość wygórowane.

Zabezpieczenia przed oszustami

O dość inwazyjnym sposobie Riotu na oszustów było niedawno dość głośno. Wszystko to za sprawą użytkowników, którzy zauważyli i głośno wypomnieli Riotowi fakt, iż ich autorskie zabezpieczenie potrafi samo wyłączać inne programy bez pytania, jeśli uzna je za podejrzane. Teraz sprawa ma się nieco inaczej – program pyta nas o to, czy dane procesy wyłączyć. Nie zgadzając się na to gra nie włączy się. Jednak nadal pozostaje jeden, wielki problem – anti-cheat Riotu zawsze włącza się ze startem systemu. Jeśli wyłączymy go sami to musimy liczyć się z tym, że zagramy ponownie jedynie kiedy zrestartujemy komputer.

Werdykt

Valorant to na obecną chwilę przystępna, wciągająca gra, którą niestety trawią problemy wieku dziecięcego. Jeśli jednak Riot będzie rozwijał ją w odpowiednim tempie i zastanowi się nad zmianą systemu zabezpieczeń, będzie to gra jak najbardziej warta polecenia. Już 2 czerwca gra będzie dostępna bezpłatnie dla wszystkich. Zachęcam więc Was aby samemu wtedy się przekonać, czy to wasz typ gry. Ja osobiście przy Valorancie zostaję, czekając niecierpliwie na kolejne aktualizacje.