Bulb Boy – recenzja zaskakująco dobrej przygodówki

Gry z gatunku Point’n’Click, mimo iż dzisiaj są rzadkością, nadal są produkowane. Bulb Boy, którego dzisiaj w ramach recenzji wezmę na warsztat, jest jedną z nich. Jeżeli chcecie wiedzieć czy przygody Chłopca Żarówki są warte wypróbowania, to zapraszam was do lektury.

Fabuła gry – mniej, znaczy więcej

Fabuła gry jest naprawdę szczątkowa i przypomina naprawdę nietypowe połączenie mrocznej kreacji świata podobnej do tej z Limbo, zestawionej z lekkim niemym humorem znanym między innymi z serii gier Lego. Nietypowe połączenie, ale tak właśnie jest. Narracja jest naprawdę oszczędna, bo same postaci przez całą grę nie wymawiają żadnego słowa. Całość akcji pchana jest do przodu z pomocą krótkich scenek i retrospekcji okraszonych małą porcją humoru sytuacyjnego. Mimo ogólnego mroku świata przedstawionego trudno nie uśmiechnąć się widząc pocieszną mimikę postaci. W dużym skrócie naszym celem w grze będzie pozbycie się zarazy, która zainfekowała świat, i sprawiła że główny bohater nie może dłużej spędzać szczęśliwie czasu ze swoim dziadkiem i psem. Proste jak drut, ale sprawdza się doskonale, bo dzięki tak niskiemu stopniowi złożoności gra idealnie nadaje się na krótsze sesje, a także nie męczy przy tych dłuższych posiadówkach.

Oprawa – co widać i słychać

Bulb Boy jest grą oszczędną w kolory, za to bogatą w klimat i ładne animacje. Mimo iż przez większość gry wszystko będzie w kolorach miętowej zieleni, to jednak dynamiczne oświetlenie i ciekawy styl sprawiają, że zupełnie nie będzie to przeszkadzać. Główny bohater jest żarówką, więc świeci. Możemy manipulować oświetleniem chodząc w różne miejsca, co często sprawia frajdę samo w sobie, a nawet jest wykorzystywane przez niektóre zagadki. Dawno nie widziałem tak oryginalnego połączenia rozgrywki z oprawą. Jeżeli chodzi o warstwę audio to jest ona wręcz genialna. Surrealne, dziwne brzmienia doskonale pogłębiają klimat. W pewnych scenach budzą niepokój, aby w kolejnych (najczęściej w retrospekcjach) wesoło sobie plumkać.

Wady i zalety

Na kilku płaszczyznach Chłopiec Żarówka niestety rozczarowuje – przede wszystkim, gra jest dramatycznie krótka. Jej przejście zajmuje około półtorej godziny. Jednak można to usprawiedliwić ceną – na konsolach i pecetach gra kosztuje około 33 złotych, z kolei na smartfonach będzie nas kosztować około 12 złotych. Uważam że ekipa z Bulbware bardzo dobrze wyceniła swoją produkcję, jednak po prostu miałem niedosyt, ponieważ dobrych gier Point’n’Click nigdy za wiele. Nie mogę natomiast nic zarzucić temu, co gra oferuje podczas tych dobrze spędzonych 90 minut. Zagadki są satysfakcjonujące i intuicyjne, postaci na przemian urocze i przerażające, a świat przedstawiony wydaje się być niezwykle otwartym na jakąkolwiek kontynuację.

Werdykt

Uważam że Bulb Boy to gra godna polecenia na jakiś zimowy wieczór, gdzie akurat nie mamy czym sobie zająć chwilki czasu. Niestety, całość jest zdecydowanie za krótka aby jakkolwiek wciągnąć się w opowieść czy też świat przedstawiony, więc zapewne po przejściu szybko o grze zapomnicie. Jednak, za te drobne pieniądze, warto. Mam nadzieję że przyszłe produkcje tego studia będą równie dobrze wycenione i na pewno nieco dłuższe.