Brałem udział w “Storm Area 51” i odkryłem wiele tajemnic

Jakiś czas temu odbył się słynny szturm na Strefę 51. Kompleks wojskowy, który znany jest z pozaziemskich tajemnic. Znaleźć tam możemy wiele skarbów, którymi się tutaj z wami podzielę. A będzie dużo do opowiedzenia. Zapraszam was do czytania.


Naszą opowieść będę opierał o produkcję znaną jako Storm Area 51: AYY LMAO EDITION. Przed Strefą pojawiło się wiele osób, można je podzielić na w sumie trzy typy. Chadów z kamieniami, wiecie, takich co to uprawiają najwięcej seksu i wyglądają najlepiej. Typowych biegaczy, którzy bieg Naruto opanowali do perfekcji i robili kółka wokół żołnierzy. Było także pełno osób o imieniu Kyle, które łączyła miłość do noży motylkowych i do napojów Monster Energy. Podczas szturmu każdy chciał, żebym pobiegł razem z nim. To pewnie przez to, że zabrałem lodówkę Monsterów ze sobą. Naprzeciwko nam stanęła Armia USA, jacyś tacy szarzy, z karabinami. Mam wrażenie, że strzelali amunicją gumową, ale bolało jak prawdziwą.

Co ciekawe, ktoś po drodze rozrzucał skrzynki z bronią. Gdzieś były karabiny M16, a w innych miejscach miniguny. Ale zdziwiłem się, jak zobaczyłem Blaster, z którego korzystał Earthworm Jim oraz miotacz płomieni Elon. To są zabawki. Z takim arsenałem, Strefa 51 i jej personel wojskowy mają przechlapane. No i tym arsenałem mogłem uratować nieco kosmitów, którzy byli pozamykani i zmuszani do tańczenia w specjalnych komorach. Uwolniliśmy ich chyba 100, zanim na teren Strefy wleciały samoloty Armii i zaczęły bombardowanie obszaru.

Koledzy opowiadali mi o grupach ludzi, którym udało się odkryć dziwną oborę w pobliżu Strefy, ale znikali po chwili. Podobnie było w pobliżu dziwnych kraterów, gdzie widać było ślady ropy naftowej i dziwne idealnych dziur, jakich człowiek nie byłby w stanie zrobić, ale to zostawiam wam do obadania. Ktoś mówił o wielu nawiązaniach do istniejących gier oraz seriali. No w sumie, w armii pewnie też służą fani takich rzeczy. I co najlepsze w grze możemy odkrywać Strefę 51 w wiele osób. O potencjale do żartów nie muszę mówić.

Naszej wyprawie towarzyszyła dość dynamiczna muzyka. Ja tam się dobrze bawiłem, choć DJ mógł dodać więcej muzyki do playlisty, bo chyba starczyło jej na 30 minut i się zapętlała. No i kamerzysta ponakładał pełno dziwnych filtrów, przez co wszystko wygląda topornie, jakby ciosane z drewna. Dla mnie spoko, ale jak ja pokażę dzieciom, że walczyłem o wolność obcych? No i chyba kręcił na dość słabej kamerze, bo podobno u ludzi z lepszymi telewizorami filmy ze Strefy nie miały 60 klatek, momentami osiągając 8, zwłaszcza w czasie nocnej imprezy i pokazu świateł. A szkoda, bo co tam się działo, to moje.

Zdecydowanie cieszę się z wyprawy do Strefy 51. Muszę przyznać, że Storm Area 51: AYY LMAO EDITION to doskonały sposób na przypomnienie sobie tego wszystkiego. Od wyboru broni, po dramat kosmitów. A to wszystko za jakieś 3-4 zeta. W grę mogą pograć nawet ci, którym rodzice nie pozwolili jechać do prawdziwej Strefy. Kto wie, może nawet się spotkamy?