Blizzard, ogarnij się!

Tworząc strzelankę sieciową można by przypuszczać że twórcy będą stale się nią zajmować i dodawać do niej nową zawartość. Tak jest z wieloma tytułami na rynku. Fortnite, PUBG, Apex, Counter-Strike – wszystkie cały czas są ulepszane i dopracowywane w kolejnych łatkach. To spotyka się z ogromnym entuzjazmem społeczności tych produkcji. Niestety, Blizzard nie wyciąga wniosków z poczynań konkurencji.

Niektórzy mogą się oburzyć, bo w końcu co jakiś czas w grze pojawiają się zmiany balansu i eventy, pozwalające zdobyć… jedną, unikalną skórkę, ikonę gracza i graffiti. Więc coś tam Blizzard dodaje, prawda? Niby tak, ale jeśli spojrzeć na bezpośredniego konkurenta Overwatcha, czyli Paladins, gra Blizzarda wypada naprawdę słabo w kwestii tempa dodawania nowych rzeczy do gry.

W Overwatchu na chwilę obecną znajdziemy 31 postaci. W Paladins jest ich 44. Ale nie tylko suche liczby przemawiają na korzyść tego drugiego. Warto wspomnieć że w strzelance studia Blizzard nowego bohatera dodano 8 miesięcy temu. Od tego czasu fani z wytęsknieniem oczekiwali kolejnych postaci, map i nowych eventów fabularnych. Żadnej z tych rzeczy nie dostali, jedynie poszczególne wymieniane powyżej drobiazgi. Taka sytuacja mogła spowodować, że osoby grające nieco się już tym wszystkim znudziły i zaczęły szukać nowej shootera drużynowego.

Tymczasem w Paladins nowy bohater dołączył do puli herosów nieco ponad dwa miesiące temu, na początku stycznia. Dodatkowo gra jako całość wydaje się bardziej żywa niż swój płatny odpowiednik. Znajdziemy w niej zmieniający się co sezon Karnet Bojowy i twórcy co jakiś czas dodają nowe mapy. I mimo że nie wszystko jest w grze Hi-Rez’u idealnie zbalansowane, to czuć że twórcy starają się, aby zatrzymać ludzi przy swoim dziele.

Warto pochylić się również nad kwestią cross-play’u. Paladins pozwala posiadaczom pecetów, PS4, Xboksa One i Switcha zmierzyć się razem w drużynowych starciach. Tego nie uświadczymy w produkcji od studia z niebieskim logo. Mało tego, studiu Hi-Rez w międzyczasie udało się stworzyć osadzoną w tym samym uniwersum grę battle royale, nazwaną Realm Royale.

I to nie jest tak, że tym tekstem chcę dopiec Blizzardowi, który i tak już zalicza wpadkę za wpadką. Uwielbiam Overwatcha i najzwyczajniej w świecie smuci mnie, że gra zostaje w tyle za konkurencją. Jeszcze bardziej dołujące jest to co twórcy ogłosili ostatnio. Mimo zapowiedzi nowej postaci, która dołączy do gry w najbliższym czasie, twórcy stwierdzili że jest to ostatnia postać, która dołącza do gry przed premierą Overwatcha 2. A ten nie ma nawet ustalonej daty premiery. Oznacza to że gracze dostaną jedną postać i będą musieli czekać, nie mając nawet pojęcia czy przez najbliższy rok gra zaoferuje coś nowego.

Chciałbym wierzyć że ten i przyszły rok będzie dla tej firmy dobry. Trzymam kciuki żeby Overwatch 2 był równie dobry jak jego zapowiedź, i że firma nie spocznie na laurach, nadrabiając wszelkie straty zarobkami z World of Warcraft’a. Mam nadzieję że Blizzard się ogarnie, bo będzie to dobre zarówno dla producentów, jak i konsumentów ich gier.

Jeśli tego jeszcze nie zrobiliście, możecie zajrzeć na nasz kanał na Twitchu i Youtubie, oraz na naszą stronę na Facebooku.