Annabelle – o trylogii po latach

O ‘Obecności’ Jamesa Wana napisano już wiele, można by nawet powiedzieć, że za wiele. Ale o Annabelle nie pisze się ani zbyt wiele, ani tym bardziej zbyt pozytywnie, a to w sumie lekko niesłuszne. Owszem, całość nie ma nawet startu do głównego motoru napędowego serii, ale poza pierwszą częścią jest o klasę lepsza od wszystkich pozostałych spin-offów. Więc zarzućmy zasłonę milczenia na wszelkiej maści ‘Zakonnice’ i inne ‘Klątwy La Llorony’. Skupmy się na spin-offie, który ma na dzień dzisiejszy więcej części niż seria-matka.

Rich results on Google's SERP when searching for 'Annabelle movie'

Pierwszy spin-off miał być doskonałym nawiązaniem do głównej serii i szczegółowo rozbudować świat stojący za uniwersum. Niestety film się okazał potężną porażką artystyczną i nawet nie stał jakościowo obok poprzedniczki. Jednakowoż kosztująca 6,5 miliona dolarów produkcja zarobiła na świecie tychże milionów… 255! Problematyką pierwszej części Annabelle jest jej usilne próbowanie na bycie ‘horrorem klasycznym’, a to największy grzech twórców.

Nawiązania do klasycznych horrorów się piętrzą jedno na drugim bez ładu i składu, a cała fabuła na tym cierpi. Jednocześnie próbuje być klasyczną historią o opętaniu, a ‘Dzieckiem Rosemary’ dla ubogich. Film jest jednak przepięknie nakręcony i wraz z opętaną muzyką stanowi to jego jedyne pozytywne strony. Ale nie ma się co dziwić, film reżyserował John R. Leonetti, który odpowiadał za zdjęcia m.in. właśnie do ‘Obecności’ czy dwóch części ‘Naznaczonego’. A więc się człowiek zna na kręceniu zdjęć do horrorów, a za muzykę odpowiadał oczywiście Joseph Bishara, jeden z najlepszych żyjących kompozytorów muzyki przerażającej. Niestety to nie wystarczyło, żeby przykryć niedociągnięcia i zwyczajnie kiepsko napisany scenariusz.

Czy druga Annabelle część jednak skutecznie naprawiła niesmak pozostawiony po pierwszej odsłonie?

Rich results on Google's SERP when searching for 'Annabelle movie'


Na szczęście, na ratunek serii przyszła 3 lata później ‘Annabelle: Narodziny Zła’. Jest ona prequelem części pierwszej i ładnie wszystko spina z akcją osadzoną w połowie lat 50. Muszę też dodać, że to jeden z moich ulubionych horrorów ostatnich lat, więc mam do niego ogromną słabość. Film – piaskownica, twórcy bezwstydnie siedzą w rekwizytorni kina grozy i robią to znakomicie. Historia skupiająca się na genezie Annabelle i tym, kim naprawdę była. Przerażający w bardzo klasyczny sposób, osiągnął to, czego pierwszej części się nie udało. I to w ciągu pierwszych kilkunastu minutach seansu. Produkcja stosuje wyświechtane chwyty i straszaki, ale z taką samoświadomością, że każdy fan horroru poczuje się jak w domu. Twórcy szanują zarówno widza, jak i samo medium, jakim jest horror. Wyraźnie mają mnóstwo frajdy i dzielą się nią z widzami na zasadzie ‘od fanów dla fanów’.

Co zwraca przede wszystkim uwagę, to przepiękne zdjęcia, klimatyczne, pełne plastycznych kolorów i ciepła spowijanego mrokiem i chłodem. A za te odpowiada sam Maxime Alexandre, którego zdjęcia do serialu ‘Nawiedzony Dom na Wzgórzu’ uważam za jedne z najpiękniejszych w gatunku. I nie mogę się doczekać kolejnej odsłony serii. A nadmienię tylko, że gość odpowiada za nakręcenie takich filmów jak ‘Lustra’, ‘Wzgórza Mają Oczy’ i przede wszystkim legendarny już w kręgach ‘Blady Strach’ Alexandre Aji.

Cała produkcja wręcz jest otaczana klimatem klasycznych horrorów o opętaniach i nawiedzonych domostwach. Czerpie przy okazji garściami z tych najbardziej klasycznych dzieł z lat 60 i 70. Za muzykę odpowiada Beniamin Wallfisch, który stoi między innymi za ścieżkami do serii ‘To’ i był współkompozytorem jednego z najlepszych OST dekady, czyli ‘Blade Runnera 2044’. Stworzył tutaj jedną z najbardziej lirycznych i bardzo przy tym klasycznych w formie linii w horrorach, osobiście stawiam ją najwyżej w całej serii. No i przy 15 milionowym budżecie film zarobił 305 milionów.

Czy jednak trzecia Annabelle część była potrzebna?

Rich results on Google's SERP when searching for 'Annabelle movie'


Niecałe dwa lata później przyszła kosztująca 27 milionów 3 część serii, ‘Annabelle wraca do domu’. Przenosimy się do lat 70, w trakcie i po wydarzeniach z pierwszej części ‘Obecności’. Główną bohaterką jest tutaj córka Warrenów, czyli głównych bohaterów serii. Tytułowa lalka nie może przecież ustać w miejscu tak pełnym nawiedzonych i opętanych artefaktów jak ich dom. To część z którą mam największy problem ze względu na jej potencjał i momentami przebłyski geniuszu inscenizacyjnego. Niestety w samej produkcji jest za dużo wszystkiego i wszystkich. To miał być film o lalce, a koniec końców samej Annabelle jest tyle co kot napłakał. To wszystko w imię przedstawienia galerii nawiedzonych postaci (i zapewne kolejnych spin-offów). Wilkołaka przemilczę. Ilość nagromadzonych stworów w którymś momencie tak przeważa, że można zapomnieć, że to w gruncie kolejna część Annabelle.

Dzieje się dużo i bardzo szybko, na czym cierpi fabuła i spójność. Ale to wciąż niezły średniak i wciąż o klasę lepszy od części pierwszej. A wszystko dzięki niezawodnemu klimatowi. W tym momencie poza główną serią świetnym klimatem może się poszczycić jedynie ta opisywana w tym tekście. Ten film w ogólnym rozrachunku jest niczym więcej jak pretekstem do zaprezentowania kolejnych opcji na filmy. I strasznie na tym traci. Choć to wciąż pięknie nakręcona laurka dla kina grozy z debiutantem za kamerą i… Josephem Bisharą wracającym do serii z kolejnym nawiedzonym soundtrackiem. I oczywiście kolejnym sukcesem finansowym. Na konto należy dodać kolejnych 225 milionów dolarów, co przy łączonym budżecie wszystkich trzech części około 50 milionów dolarów przyniosło zyski w wysokości 780 milionów dolarów. Wiecie, biznes się opłaca, więc nie ma potrzeby kończenia dojnej krowy.

Czy ciągnięcie Annabelle i tego uniwersum w nieskończoność ma jakikolwiek sens?

Rich results on Google's SERP when searching for 'Annabelle movie'


I tu jest problem, gdyż czwarta część jest tylko kwestą czasu, a seria ze słabiutką pierwszą częścią, świetną drugą i co najwyżej poprawną trzecią plasuje się w panteonie średniaków i to tych ze zmarnowanym potencjałem. Chciałbym, żeby kolejną część wziął ktoś, kto wie w którą stronę pójść z historią. A nie szukał jedynie kolejnych okazji do postraszenia kosztem widzów. Tendencja jest falista. A najlepiej by było, żeby skończyli to już w cholerę, ja naprawdę chcę dobrze dla tej serii. Całe ‘Conjuring Universe’ zaczyna już trawić rak i jeśli producenci się w porę nie opamiętają, to będzie źle. Osobiście jestem jej fanem i mimo wszystko staram się bronić całości. Nie da się jednak obronić żadnego ze spin-offów serii poza niniejszą.

Zakonnica’ to zamiast horroru jakiś przykry gothycki film przygodowy. ‘Klątwa La Llorony’, to najsłabszy film ze wszystkich w uniwersum, padaczkowaty, trzęsący się w spazmach idiotyzmów i kretyństwa. A w drodze jest przecież kontynuacja ‘Zakonnicy’ i kolejny spin off ‘The Crooked Man’. To o tym powykrzywianym dziwadle z drugiej części ‘Obecności’. No i już w tym roku trzecia część głównej serii, na co bym się normalnie cieszył, bo uwielbiam poprzednie dwie, gdyby nie to, że James Wan oddał stołek reżyserski gościowi odpowiadającemu za ten najsłabszy film właśnie.

Pieniądze zawsze są jednak najważniejsze

I tutaj znów matematyka działa, przy łącznym budżecie około 140 milionów dolarów cała seria przyniosła studiu niemalże 2 miliardy (!!!) dolarów zysku. Jedynie uniwersum ‘Godzilli’ przyniosło więcej zysków na koszta produkcji. W całej historii horrorów, na koszta produkcji ta seria jest o wiele bardziej lukratywna niż jakikolwiek film ze stajni Marvel czy DC. Warner Brothers miało ostatnio ciężko z kinowymi sukcesami, więc stawia wszystko na horrory i swoje uniwersum komiksowe. Co akurat nas powinno cieszyć.

Na serię (wraz z Annabelle) składają się obecnie:

Obecność

Annabelle

Obecność 2

Annabelle: Narodziny Zła

Zakonnica

Klątwa La Llorony

Annabelle wraca do domu

W drodze:

Obecność 3

Zakonnica 2

The Crooked Man


Jak widać uniwersum Obecności ma się dobrze i prosperująco. Zobaczymy jak z jakością i zaangażowaniem. Do zobaczenia niedługo.