Złote Globy 2020! (Omówienie)

Rozdanie złotych globów – dla niektórych to taki młodszy brat Oscarów i Nagród Emmy. Nie zmienia to faktu, że rozdanie nagród, które się odbyło z nocy 5 na 6 stycznia jest dalej bardzo prestiżowe. Tegoroczne rozdanie na pewno widnieje pod szyldem Sukcesów Tarantino oraz platformy streamingowej HBO; nie zapomnijmy też o wielkiej porażce Martina Scorsese wraz ze swoim filmem Irlandczyk. Nie da się zadowolić każdego, prawda?   

77 ceremonia rozdania złotych globów już za nami. Mimo szumnych i emocjonalnych rozdań nie mogło się obyć bez kontrowersji. Na ich czele między innymi stał Ricky Gervais, który też zabłysnął w swoim monologu żartami o ISIS jak i o postaciach związanych z branżą filmową. [Zobaczcie sami] Lecz nie powinno nas to dziwić; niejedne rozdania nagród były też wyjątkowo kontrowersyjne.

Ricky Gervais

Część serialowa

Jeśli chodzi o serialowe rozdanie nagród; Wygrana Czarnobyla od HBO w kategorii najlepszy miniserial, nie była dla nikogo zaskoczeniem. Nagroda za najlepszy serial dramatyczny dla Sukcesji i nagroda za najlepszy serial komediowy dla Fleabag też nie była czymś nadzwyczajnym. Były to seriale najbardziej chwalone w zeszłym roku. Dlatego na takie a nie inne decyzje akademii trudno się czuć wielce oburzonym; szczególnie jak się ma odmienne zdanie. Zdecydowanie bardziej ciekawie (lecz nie koniecznie sensownie) by było, gdyby Gra o Tron ze swoim 8 sezonem dostała jakąkolwiek nagrodę. 

Ubiegłoroczne seriale VOD od Netflixa na pierwszy rzut oka, powinny zgarnąć wiele nagród. Ale nie tym razem. Z takich produkcji jak – Historia małżeńska, Irlandczyk, Nazywam się Dolemite, Dwóch papieży, The Crown, Wybory Paytona Hobarta i The Kominsky Method tylko jedna zdobyła nagrodę. Mowa tu o globie dla Olivii Colman za rolę w The Crown. Ambicje Netflixa, jak można było się domyśleć – były o wiele większe. 

Kolejny powód do smutku ze strony dużego N, to fakt, iż każda z jego produkcji miała naprawdę optymistyczne i pozytywne oceny. Netflix dołożył wszelkich starań, większych niż zwykle, żeby dopracować tworzone przez siebie produkcje. Koniec końców nie doczekał się wymarzonego triumfu, na który przez ostatni rok, niczym student, ciężko pracował. Nie można tego powiedzieć o HBO, które odniosło sukces na paru frontach nagród. Touché HBO… 

Część Filmowa

Czas aby wspomnieć o Scorsese, największym przegranym gali. Sięgnął on po bardzo sprawdzony miks rozwiązań robiąc Irlandczyka. Dostaliśmy wobec tego gangsterską przygodę z hollywoodzkimi aktorami. Z perspektywy nagród, można by stwierdzić, że jest to prawdziwy Glob-bait. Dostanie wysokich ocen przez krytyków nie było wielkim zdziwieniem. Zamiast tego, w kategoriach, w których nominowany był Irlandczyk, zgarnęli nagrody Pewnego razu w Hollywood [Recenzja tutaj], Joker [Recenzja tutaj] oraz 1917.

Quentin Tarantino może być naprawdę zadowolony z sukcesu Pewnego razu w Hollywood. Film ten okazał się być trzykrotnym laureatem w kategoriach takich jak najlepszy scenariusz, najlepszy film komediowy/musical oraz najlepszy aktor drugoplanowy. Z dwoma pierwszymi wyborami mógłbym się pokłócić, wszak moim zdaniem film ten, miał o wiele lepszych i mocniejszych kandydatów na statuetki. Myślę, że największymi zasłużonymi wygranymi są Joaquin Phoenix i Hildur Guðnadóttir, ponieważ naprawdę zaserwowali nam doskonałą ucztę aktorsko-muzyczną.  

Mimo wszystko, radziłbym się nie przywiązywać do tych laureatów, bo jak ubiegłe lata nam pokazywały – Wybory jury Złotych Globów a Amerykańskiej Akademii Filmowej się mocno różniły. Akademicy nie zawsze są przychylni do tych samych aktorów. Dlatego celebracja docenionych przez Globy produkcji nie jest jeszcze przesądzona. Wszystkiego dowiemy się 10 lutego na gali wręczenia Oscarów.